Kategorie
Bez kategorii

Jak wyprzedzić innych wierzycieli w postępowaniu upadłościowym?

W przypadku ogłoszenia upadłości niezwykle często mamy do czynienia z sytuacją, kiedy majątek upadłego nie wystarcza na zaspokojenie wszystkich wierzycieli. Przepisy prawa upadłościowego przewidują ściśle określone kategorie zaspokojenia. Wierzyciele zaszeregowani w dalszych kategoriach mogą zostać spłaceni przez syndyka dopiero wówczas, gdy wszyscy wierzyciele z kategorii wcześniejszych otrzymają swoje należności. Jeśli zatem wierzytelność będzie umieszczona w wyższej kategorii, to zwiększają się szanse na odzyskanie długu. Dlatego ważnym jest optymalny wybór takich zabezpieczeń na etapie kontraktowania, które pozwolą przeskoczyć miejsce w kolejce wierzycieli.

Słabsze zabezpieczenia

Do grupy zabezpieczeń, z którymi wiąże się najmniejsza ochrona wierzyciela w upadłości, należą:

  1. weksel,
  2. dobrowolne poddanie się egzekucji (art. 777 kpc, czyli tzw. „trzy siódemki”),
  3. zabezpieczenie sądowe.

Weksel generalnie daje przewagę polegającą na możliwości uzyskania orzeczenia sądowego w prostszym, szybszym i tańszym trybie. Niestety weksel nie działa w upadłości, ponieważ w żaden sposób nie wypływa na potencjalny stopień zaspokojenia (nie daje pożądanego pierwszeństwa). Weksel jedynie ułatwia samo zgłoszenie wierzytelności.

Dobrowolne poddanie się egzekucji ma tę zaletę, że pozwala ominąć długotrwały etap sądowy w procedurze odzyskiwania długu. Dzięki tzw. „trzem siódemkom” sprawa może być niemal od razu skierowana do komornika, bez konieczności uzyskiwania wyroku sądu, a jedynie po uzyskaniu klauzuli wykonalności. Ten sposób zabezpieczenia oszczędza więc czas i koszty, ale nie działa w upadłości. Nawet jeśli upadły dobrowolnie poddał się egzekucji, to wierzyciel i tak musi zgłosić wierzytelność syndykowi, która nie staje się bardziej uprzywilejowana.

Wierzyciel, który prowadzi proces i dostrzega problemy finansowe swojego kontrahenta, może domagać się udzielenia przez sąd zabezpieczenia na czas trwającego postępowania, np. w postaci zajęcia rachunku bankowego.Jeśli sąd udzieli takiego zabezpieczenia, to wówczas komornik zajmie środki na rachunku kontrahenta (pozwanego), a następnie przekaże pieniądze na rachunek depozytowy sądu, gdzie będą oczekiwały na pozytywne zakończenie sprawy sądowej. Niestety, postanowienie o zabezpieczeniu nie może być wykonywane po ogłoszeniu upadłości kontrahenta. Jeśli w trakcie procesu kontrahent ogłosi upadłość, wówczas komornik ma obowiązek przekazać zabezpieczone środki z depozytu sądowego na rachunek bankowy syndyka. Reasumując, zabezpieczenie sądowe nie daje żadnej korzyści w przypadku ogłoszenia upadłości kontrahenta.

Lepszym zabezpieczeniem jest „dodatkowy dłużnik”, np. poręczyciel. Poręczenie daje oczywistą przewagę – wierzyciel może wedle swojego wyrobu egzekwować cały dług nie tylko od dłużnika głównego, ale i od dłużnika dodatkowego (poręczyciela). Z uwagi na możliwość wyboru, poręczenie niewątpliwie zwiększa szanse na odzyskanie należności, natomiast nie zabezpiecza w każdym przypadku. Wierzyciel będzie miał problem, jeśli zarówno dłużnik główny jak i dodatkowy będą mieć problemy finansowe.

Silniejsze zabezpieczenia („prawo odrębności”)

Silniejszymi zabezpieczeniami, które istotnie poprawiają sytuację wierzyciela w postępowaniu upadłościowym, są:

  1. hipoteka,
  2. zastaw,
  3. zastaw rejestrowy.

Te zabezpieczenia w upadłości dają przywilej w postaci tzw. „prawa odrębności”.

Prawo odrębności umożliwia zaspokojenie wierzyciela hipotecznego lub zastawniczego bezpośrednio z uzyskanej przez syndyka ceny sprzedaży przedmiotu zabezpieczenia. Czyli syndyk sprzedając np. nieruchomość obciążoną hipoteką ma obowiązek w pierwszej kolejności zaspokoić wierzycieli zabezpieczonych hipoteką na tej sprzedanej nieruchomości. Kolejność zabezpieczeń ustala się zgodnie z regułami ogólnymi. Przykładowo, jeśli nieruchomość jest obciążona trzema hipotekami, to zaspokojona w pierwszej kolejności będzie wierzytelność zabezpieczona hipoteką wpisaną na najwyższej pozycji, a potem w kolejności będą zaspokajane następne o tyle, o ile pozostaną na to środki. Trzeba przy tym pamiętać, że cena uzyskana ze sprzedaży nie zostanie w całości przeznaczona na spłatę wierzycieli, gdyż syndyk jej część przeznaczy na pokrycie kosztów upadłości.

Co ważne, wyżej opisane zabezpieczenia rzeczowe dają możliwość zaspokojenia z przedmiotu zabezpieczenia również odsetek za okres po ogłoszeniu upadłości. Pozostali wierzyciele takiego przywileju nie mają – odsetki naliczane są tylko do dnia ogłoszenia upadłości.

W przypadku zastawu rejestrowego, wierzyciel (zastawnik) może przejąć na własność rzecz obciążoną zastawem, jeśli taką możliwość przewiduje umowa zastawnicza. Ta zasada działa również w upadłości, z jednym istotnym zastrzeżeniem. Zastawnik nie ma prawa przejęcia na własność rzeczy obciążonej zastawem rejestrowym, jeśli ta rzecz stanowi składnik przedsiębiorstwa. W takiej sytuacji, syndyk sprzeda całe przedsiębiorstwo, a wierzyciel zostanie przez syndyka zaspokojony na zasadzie prawa odrębności.

Zabezpieczeniem dającym przewagę w upadłości, jest także przewłaszczenie na zabezpieczenie. Przewłaszczenie na zabezpieczenie to umowa, na podstawie której dłużnik zabezpieczając (gwarantując) wykonanie swojego zobowiązania przenosi własność rzeczy na wierzyciela, natomiast wierzyciel po wykonaniu zobowiązania przez dłużnika musi własność tej rzeczy przenieść z powrotem na dłużnika. Do czasu wykonania zobowiązania przez dłużnika właścicielem rzeczy pozostaje wierzyciel. Aby taka umowa była skuteczna w postępowaniu upadłościowym musi zostać zawarta z datą pewną. W przeciwnym wypadku zastrzeżenie własności w upadłości nie będzie skuteczne wobec masy upadłości, wobec czego przewłaszczona rzecz mimo braku spłaty długu, będzie uważana za własność dłużnika. Jeśli umowa zostanie zawarta z datą pewną, przewłaszczona rzecz będzie zarządzana a następnie sprzedana przez syndyka, ale środki ze sprzedaży będą rozdysponowane na zasadzie tzw. „prawa odrębności”, czyli z pierwszeństwem dla wierzyciela korzystającego z przewłaszczenia na zabezpieczenie.

Reasumując: biorąc pod uwagę ryzyko upadłości warto przede wszystkim sięgać po zabezpieczenia rzeczowe, które chronią wierzycieli zarówno w upadłości jak i w klasycznej egzekucji. W związku z tym, że postępowania sądowe trwają coraz dłużej, naszym klientom zalecamy stosować kombinacje zabezpieczeń. np. dobrowolne poddanie się egzekucji (pozwalające ominąć czasochłonny i kosztowny proces sądowy) oraz ustanowienie hipoteki (dającą pierwszeństwo zaspokojenia z przedmiotu zabezpieczenia).

Co z kaucją gwarancyjną?

Kaucja gwarancyjna jest traktowana przez uczestników obrotu jako najpewniejsza forma zabezpieczenia, ale czy słusznie? Kaucja gwarancyjna jest jednym z powszechnie stosowanych sposobów zabezpieczenia roszczeń z umów o roboty budowlane oraz umów najmu. Taki sposób zabezpieczenia jest optymalnym narzędziem z punktu widzenia wierzyciela – jeśli dłużnik nie wykona swojego zobowiązania, to wówczas wierzyciel może od razu skorzystać ze środków przekazanych mu przez dłużnika tytułem gwarancji. Problem jednak w tym, że w razie ogłoszenia upadłości dłużnika, tak zdeponowane u wierzyciela środki nie muszą wcale dawać szansy zaspokojenia. Z dniem 1 stycznia 2016 r. weszła w życie nowelizacja prawa upadłościowego, która dała syndykowi możliwość odstąpienia od każdej umowy zawartej przez upadłego. W poprzednim stanie prawnym, syndyk mógł odstąpić tylko od umowy wzajemnej. Na tle poprzedniego stanu prawnego istniał spór czy umowa kaucji gwarancyjnej jest umową wzajemną, od której odstąpić mógł syndyk.

W uzasadnieniu nowelizacji ustawodawca wprost odniósł się do umowy kaucji gwarancyjnej, wskazując, iż:

„Projekt przewiduje również zmianę art. 98 p.u.n. poprzez wprowadzenie rozwiązania umożliwiającego syndykowi odstąpienie od umów niebędących umowami wzajemnymi, których stroną jest upadły, oraz zabezpieczenie kontrahentów upadłego poprzez możliwość dochodzenia odszkodowania za skutki wywołane tym odstąpieniem. Rozwiązanie to będzie miało istotny wpływ na roszczenia wynikające z kaucji gwarancyjnych poprzez wprowadzenie zasady zwrotu środków z kaucji gwarancyjnych do masy i zaspokajania potencjalnych roszczeń gwarancyjnych w drodze zgłoszenia wierzytelności do masy. Proponowana zmiana rozstrzyga sporną w orzecznictwie kwestię uprzywilejowania potencjalnych roszczeń gwarancyjnych wierzycieli upadłego zabezpieczonych kaucją gwarancyjną w stosunku do pozostałych wierzycieli. Jednocześnie, w celu zabezpieczenia słusznych praw kontrahenta upadłego, wprowadza się zasadzę, że odstąpienie od każdej umowy wymaga zgody sędziego-komisarza, który wydając zgodę, kieruje się celem postępowania upadłościowego, biorąc także pod uwagę ważny interes drugiej strony umowy. Druga strona umowy będzie również miała prawo zaskarżenia postanowienia sędziego- -komisarza.”

W związku z nowelizacją przepisów, aktualnie nie ma już żadnych wątpliwości, że syndyk może odstąpić od umowy kaucji gwarancyjnej, a tym samym pozbawić wierzyciela uprzywilejowania.

***

Poszukując skutecznych zabezpieczeń w postępowaniach upadłościowych, nie można pominąć gwarancji bankowych (ubezpieczeniowych). Czy gwarancje są skuteczniejsze niż kaucje gwarancyjne? Ze względu na wielość wątków związanych z tymi zabezpieczeniami, kolejne moje opracowanie poświęcę w całości tej problematyce.

Alicja Sobota – adwokat, licencjonowany doradca restrukturyzacyjny, specjalizuje się m.in. w sprawach z zakresu upadłości i restrukturyzacji, jest autorką publikacji i szkoleń z tego zakresu.

Kategorie
Bez kategorii

Koniec roku to upływ terminów przedawnienia

Warto przypomnieć, że terminy przedawnienia niektórych roszczeń upływają na zasadach, obowiązujących od 2018 r.  z końcem roku kalendarzowego. Pozostało jeszcze dość czasu, by zapobiec przedawnieniu roszczeń, dla których termin przedawnienia upłynie z końcem bieżącego roku.

Dlaczego przedawnienie jest tak ważne? Bo po upływie terminu przedawnienia dłużnik może co do zasady uchylić się od zaspokojenia roszczenia, chyba że zrzekł się korzystania z zarzutu przedawnienia. Innymi słowy, próba dochodzenia albo wyegzekwowania przedawnionego roszczenia może okazać się nieskuteczna. Żeby tak się nie stało, trzeba jeszcze przed upływem terminu przedawnienia przerwać bieg przedawnienia, robiąc to w jeden z sposobów, wymienionych w art. 123 Kodeksu cywilnego (dalej k.c.), jak na przykład: występując z powództwem do sądu lub zawezwaniem sądowym do próby ugodowej, wszczynając mediacje, składając wniosek o wszczęcie egzekucji, uzyskując uznanie roszczenia przez dłużnika. Przerwany termin przedawnienia biegnie na nowo!

Jeżeli jednak nie zdążymy przerwać przedawnienia i skierujemy sprawę do sądu po upływie terminu przedawnienia, a pozwanym (dłużnikiem) jest:

  • przedsiębiorca – wówczas będzie on mógł w toku procesu podnieść zarzut przedawnienia, co doprowadzi do oddalenia powództwa,
  • konsument – wówczas sąd z urzędu (zgodnie z art. 117 § 21 k.c.) zbada przedawnienie i oddali powództwo (z wyjątkiem przypadku opisanego w art. 1171 § 1 k.c., gdy sąd może nie uwzględnić przedawnienia roszczenia, jeżeli wymagają tego względy słuszności).
Ile wynoszą terminy przedawnienia?
  • Podstawowy termin przedawnienia ma zastosowanie do tych roszczeń majątkowych, dla których przepis szczególny nie przewiduje innego terminu. Do 8 lipca 2018 r. wynosił on 10 lat. Od 9 lipca 2018 r. termin ten uległ skróceniu do lat 6.
  • Krótszy, bo 3 letni termin przedawnienia dotyczy:
    • roszczeń okresowych (takich jak np. roszczenie o odsetki, czynsz najmu);
    • roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.
  • Jednak od powyższych terminów istnieje wiele wyjątków, zawartych w przepisach szczególnych (zwłaszcza w przepisach Kodeksu cywilnego), określających dla wybranych roszczeń inne terminy przedawnienia.

Zgodnie z przepisami ustawy z 13 kwietnia 2018 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (nazywanej tu „Ustawą z 2018 roku”), począwszy od jej wejścia w życie, to jest od 9 lipca 2018 roku:

  • każde nieprzedawnione w dniu 9.07.2018 r. roszczenie,
  • którego termin przedawnienia wynosi co najmniej 2 lata

przedawnia się z końcem roku kalendarzowego, w którym upływa termin przedawnienia dla tego roszczenia.

Roszczenia dla których terminy przedawnienia zostały skrócone:

Pewna modyfikacja dotyczy tych roszczeń, dla których mocą Ustawy z 2018 roku termin przedawnienia został skrócony. Dotyczy to tych roszczeń, do których zastosowanie mają podstawowe terminy przedawnienia, skrócone z 10 do 6 lat, których bieg przedawnienia rozpoczął się przed 9 lipca 2018 roku. Przyjęto, że dla takich roszczeń termin przedawnienia biegnie „od nowa” od dnia wejścia w życie przepisów Ustawy z 2018 roku (t. j. od 9 lipca 2018 r.) i wynosi 6 lat, czyli powinien upłynąć 31 grudnia 2024 roku. Gdyby jednak przy uwzględnieniu przepisów „starych”, czyli obowiązujących przed 9 lipca 2018 r., termin 10 letni przedawnienia miał upłynąć wcześniej (czyli przed 31 grudnia 2024 r.), to przedawnienie następuje z upływem tego wcześniejszego terminu.

Należy nadmienić, że Ustawą z 2018 roku został także znowelizowany art. 125 k.c., który dotyczy m.in. roszczeń stwierdzonych prawomocnym orzeczeniem sądu (lub zatwierdzonych ugód). Termin został skrócony z 10 do 6 lat. W przypadku, gdy roszczenie to obejmuje również świadczenia okresowe należne w przyszłości roszczenie dotyczące świadczeń okresowych przedawnia się z upływem lat trzech. Termin przedawnienia należy liczyć od momentu uprawomocnienia się orzeczenia. Dalsze uwagi dotyczące skrócenia podstawowego 10 letniego terminu przedawnienia odnoszą się także do skróconego 10 letniego terminu przedawnienia roszczeń stwierdzonych orzeczeniem sądu.

Wątpliwości interpretacyjne:

Nie dokonując w tym miejscu szczegółowej analizy prawnej, należy jednak zwrócić uwagę na wątpliwości interpretacyjne, jakie powstały na tle przepisów Ustawy z 2018 roku. Sama Ustawa z 2018 roku jest dość krótka i z pozoru prosta, ale okazuje się, że nawet proste nowelizacje można przez pośpiech i niedbałość znacznie skomplikować.

W odniesieniu do przepisów regulujących skrócone terminy przedawnienia powstała wątpliwość, czy gdy należy stosować przepisy dotychczasowe do terminu przedawnienia (przedawnienie następuje wcześniej niż w oparciu o nowe przepisy), to ma zastosowanie przepis art. 118 zd. 2 k.c. mówiący o wydłużeniu terminu końcowego przedawnienia do ostatniego dnia roku kalendarzowego?

Większość (nielicznych) komentatorów tego zagadnienia stoi na stanowisku, że w takim wypadku nie przedłuża się terminu przedawnienia, które następuje w dacie dziennej w ciągu roku, wyznaczonej zgodnie z wcześniejszymi przepisami wraz z upływem 10 letniego okresu przedawnienia.

Należy zgodzić się z tym poglądem, prezentowanym m.in. przez prof. dr hab. P. Machnikowski [w:] E. Gniewek (red.), Kodeks cywilny. Komentarz., Wyd. 9, Warszawa 2019, w którym wskazał, że z użycia w art. 5 ust. 2 słów „przedawnienie następuje z upływem tego wcześniejszego terminu” wynika, że te terminy, których bieg rozpoczął się przed wejściem w życie ustawy i był na tyle zaawansowany, że przy uwzględnieniu dotychczasowego terminu przedawnienie nastąpiłoby wcześniej niż po sześciu latach od jej wejścia w życie, nie przedłużają się do końca roku kalendarzowego (nie stosuje się do nich art. 118 zd. 2 k.c.). Zatem, przykładowo, jeżeli dziesięcioletni termin przedawnienia prawomocnego orzeczenia sądu, liczonego od uprawomocnienia się tego orzeczenia, upłynąłby przed 31 grudnia 2024 r. (np. 18 października 2022 r.) to w tym dniu nastąpi przedawnienie. Jeżeli jednak przedawnienie następowałoby po 31 grudnia 2024 r. (np. 14 lipca 2026 r.) przedawnienie nastąpi 31 grudnia 2024 r. zgodnie z art. 5 ust. 2 Ustawy z 2018 roku.

Pojawiła się jeszcze jedna wątpliwość dotycząca tych terminów przedawnienia, które nie uległy skróceniu mocą Ustawy z 2018 roku, wynoszą co najmniej 2 lata, a bieg terminu ich przedawnienia rozpoczął się i nie upłynął przed wejściem w życie Ustawy z 2018 roku. Pojawiły się dwa stanowiska odnośnie terminu przedawnienia takich roszczeń:

  • przedawnienie nastąpi z upływem terminu wyznaczonego na podstawie dotychczasowych przepisów,

(tak m.in. w wyrokach Sądu Rejonowego w Mrągowie z 30 września 2020 r., sygn. akt: I C 73/20; Sądu Rejonowego w Człuchowie z 5 sierpnia 2020 r., sygn. akt: I C 40/20; Sądu Okręgowego w Gliwicach z 11 marca 2020 r., sygn. akt: III Ca 650/19)

  • przedawnienie nastąpi z końcem roku kalendarzowego.

(tak m.in. w wyroku Sądu Okręgowego w Toruniu z 18 sierpnia 2020 r., sygn. akt: VIII Ca 275/20)

W opinii autora drugi ze scenariuszy opisanych powyżej jest scenariuszem poprawnym – przedawnienie powinno nastąpić z końcem roku kalendarzowego. Należy jednak podchodzić do tego z pewną dozą ostrożności, bowiem skoro istnieją rozbieżności w orzecznictwie – sądy raz opowiadają się za pierwszym, a raz za drugim scenariuszem, to należałoby raczej nie czekać np. z wystąpieniem do sądu do końca roku. W przypadku „ślepego” przyjęcia, że zawsze roszczenie przedawni się na koniec roku kalendarzowego można natknąć się na przykre konsekwencje w postaci oddalenia powództwa i uniemożliwienia jego dochodzenia w późniejszym czasie, a także z poniesieniem dodatkowych kosztów.

Do momentu zajęcia stanowiska w tym zakresie przez Sąd Najwyższy bezpieczniej jest założyć, że przedawnienie następuje na „starych” zasadach, tj. z upływem wcześniejszego terminu, a nie z upływem ostatniego dnia roku kalendarzowego (o czym przykład 6 poniżej).

Wnioski:

Jeżeli w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2020 r. miały upłynąć terminy przedawnienia roszczeń, wynoszące co najmniej 2 lata (ale nie terminy 10 letnie przedawnienia), to w odniesieniu do wszystkich tych roszczeń możliwe jest przerwanie biegu przedawnienia do 31 grudnia 2020 roku i należy niezwłocznie w tym celu podjąć kroki. 

Ważna jest także weryfikacja posiadanych prawomocnych orzeczeń sądowych (także zatwierdzonych ugód), gdyż możliwość egzekucji na ich podstawie uległa skróceniu z 10 do 6 lat. 

Przykłady:

Przykład 1

10 stycznia 2018 r. została zawarta umowa o dzieło, w ramach której przyjmujący zamówienie zobowiązał się do wykonania określonego przedmiotu do dnia 10 września 2018 r. Zgodnie z art. 646 k.c. termin przedawnienia wynosi 2 lata od daty wymagalności roszczenia. Roszczenie stało się wymagalne 11 września 2018 r. a zatem 2 letni termin upływa 11 września 2020 r. Ze względu jednak na fakt, iż termin przedawnienia wynosi 2 lata, to zgodnie ze znowelizowanym art. 118 zd. 2 k.c. roszczenie przedawni się po 2 latach i ponad 3 miesiącach, to jest 31 grudnia 2020 r. (ostatniego dnia roku kalendarzowego).

Przykład 2

20 sierpnia 2018 r. została zawarta umowa sprzedaży, w ramach której kupujący zobowiązał się do zapłaty ceny 30 sierpnia 2018 r. Roszczenie stało się wymagalne 31 sierpnia 2018 r. Kupujący do chwili obecnej nie uiścił zapłaty. Pomimo tego, że sprzedaż dokonana była w ramach działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy, to roszczenie o zapłatę ceny przedawni się w terminie 2 lat (przepis szczególny art. 554 k.c.), a nie po upływie 3 lat. W tej sytuacji również przedawnienie nie upłynie 31 sierpnia 2020 r., lecz 31 grudnia 2020 r.

Przykład 3

Wynajmujący oddał rzecz w najem. Najemca zwrócił rzecz 22 października 2019 r. Rzecz została uszkodzona. Wynajmujący chce dochodzić naprawienia szkody przeciwko najemcy. Zgodnie z art. 677 k.c. termin przedawnienia wynosi rok od dnia wydania rzeczy (także dla przedsiębiorcy). Roszczenie zatem przedawni się nie 31 grudnia 2020 r., a 23 października 2020 r. Nie znajdzie tutaj zastosowanie reguła dotycząca upływu terminu przedawnienia w ostatnim dniu roku kalendarzowego, bowiem termin przedawnienia jest krótszy niż dwa lata.

Przykład 4

12 lutego 2018 r. została zawarta umowa sprzedaży, w ramach której kupujący zobowiązał się do zapłaty ceny 14 lutego 2018 r. Kupujący do chwili obecnej nie uiścił zapłaty. Przyjmując, że sprzedaż nie była dokonana w ramach działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy (nie stosuje się art. 554 k.c.), to roszczenie o zapłatę ceny przedawnia się w terminie podstawowym, który na podstawie „starych” przepisów wynosił 10 lat. Oznaczałoby to, że roszczenie przedawniłoby się 15 lutego 2028 r. Ze względu jednak na art. 5 ust. 2 zd. 1 Ustawy z 2018 roku termin przedawnienia wynosić będzie 6 lat, a jego bieg rozpocznie się 9 lipca 2018 r. i upłynie 31 grudnia 2024 r.

Przykład 5

10 stycznia 2013 r. została zawarta umowa sprzedaży, w ramach której kupujący zobowiązał się do zapłaty ceny 12 lutego 2013 r. Kupujący do chwili obecnej nie uiścił zapłaty. Przyjmując, że sprzedaż nie była dokonana w ramach działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy (art. 554 k.c.), to roszczenie o zapłatę ceny przedawniłoby się w terminie 10 lat, to jest 13 lutego 2023 r.Ponieważ na podstawie „starych” przepisów przedawnienie nastąpi wcześniej niż przy zastosowaniu aktualnie obowiązujących przepisów (wskazujących, że roszczenie przedawni się 31 grudnia 2024 r.), to termin przedawnienia wyznaczają stare przepisy i upływa on 13 lutego 2023 r.

Przykład 6

10 stycznia 2018 r. została zawarta umowa o dzieło, w ramach której przyjmujący zamówienie zobowiązał się do wykonania określonego przedmiotu do dnia 11 czerwca 2018 r. Zgodnie z art. 646 k.c. termin przedawnienia wynosi 2 lata od daty wymagalności roszczenia. Roszczenie stało się wymagalne 12 czerwca 2018 r., a więc upływ terminu przedawnienia powinien nastąpić nie 12 czerwca 2020 r., lecz 31 grudnia 2020 r.

Kategorie
Bez kategorii

Wykorzystanie przez pracodawcę wizerunku pracownika (część 1)

Nieodłącznym elementem związanym z zatrudnieniem pracowników w przedsiębiorstwie pozostaje przetwarzanie ich danych osobowych. Coraz większego znaczenia nabiera wizerunek pracownika, który staje się wizytówką firmy. Wizerunek pracownika wykorzystywany jest na stronie internetowej pracodawcy, nierzadko też pracodawcy dokumentują wydarzenia z życia przedsiębiorstwa takie jak szkolenia, targi, umieszczając zdjęcia pracowników na stronie internetowej, czy też w mediach społecznościowych. Coraz większej popularności nabierają filmy promocyjne z udziałem pracowników, czy też broszury lub foldery reklamowe prezentowane choćby na targach branżowych. Wykorzystanie wizerunku pracownika staje się nieodłącznym elementem budowania marki.

Zgoda pracownika jako podstawa prawna wykorzystania jego wizerunku

Przedsiębiorca nie może swobodnie dysponować wizerunkiem pracownika, powinien to robić w oparciu o podstawą prawną.  Powszechnie stosowaną podstawą przetwarzania wizerunku pracownika jest jego zgoda, wymagana przepisami prawa autorskiego, jak i ochrony danych osobowych. Zgoda wydaje się również najprostszą formą legalizacji upubliczniania wizerunku pracownika.

Natomiast z punktu widzenia realizacji celów pracodawcy, a więc możliwości skorzystania z wizerunku pracownika przez pewien czas, określony celem gospodarczym, zgoda na podstawową wadę -pracownik może w każdej chwili wycofać zgodę i wówczas pracodawca zmuszony jest zaprzestać upubliczniania wizerunku pracownika. Pracodawcy nie wolno postąpić inaczej nawet jeśli uzna, że odmowa pracownika jest nieracjonalna i sprzeczna z interesami pracodawcy.

Wycofanie przez pracownika zgody rodzi konkretne konsekwencje. O ile usunięcie zdjęcia pracownika ze strony internetowej nie nastręcza większych trudności, jak również nie wiąże się z nadmiernymi kosztami dla pracodawcy (choć nierzadko bywa żmudną pracą wymagającą prześledzenia zamieszczanych materiałów i „wyłapania” zdjęć pracownika), tak wycofanie zgody na upublicznienie wizerunku w broszurach czy folderach reklamowych przygotowanych np. na targi branżowe może być bardzo kłopotliwe. Nie dość, że pracodawca poniósł koszty związane z wyprodukowaniem materiałów, to nietrudno sobie również wyobrazić sytuację, w której pracownik wycofuje zgodę przysłowiowo „za pięć dwunasta” przed konferencją czy szkoleniem organizowanym przez przedsiębiorcę, w pewnym zakresie paraliżując planowane przedsięwzięcie.

Co zamiast zgody?

Mając na uwadze wskazane wyżej problemy związane ze zgodą, warto rozważyć inną podstawę prawną wykorzystania wizerunku pracownika przez pracodawcę.

Przygotowując się do produkcji profesjonalnych materiałów wykorzystujących wizerunek pracownika, która wiąże się ze znacznymi kosztami, jest też czasochłonna, najkorzystniejszym rozwiązaniem jest zawarcie z pracownikiem odpłatnej umowy na wykorzystanie jego wizerunku (np. w folderze reklamowym). Zgodnie bowiem z art. 81 ust. 1 ustawy o prawach autorskim i prawach pokrewnych rozpowszechnianie wizerunku nie wymaga zezwolenia, jeśli osoba otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie i nie uczyniła wyraźnego zastrzeżenia wyłączającego zgodę na jego rozpowszechnienie. Prawo pracy nie stanowi przeszkody do zastosowania takiego rozwiązania w relacji pracodawca- pracownik.

Należy jednak pamiętać, że zapłata za pozowanie powinna stanowić odrębne wynagrodzenie. Nie można przyjąć, że wynagrodzenie otrzymywane przez pracownika w związku ze świadczeniem przez niego pracy obejmuje również wynagrodzenie za wykorzystanie jego wizerunku.  

W sytuacji, gdy pracodawca zawarł umowę z pracownikiem, dotyczącą wykorzystania jego wizerunku, także na gruncie przepisów RODO podstawą przetwarzania tych danych osobowych pracownika nie będzie zgoda (art. 6 ust. 1 lit. a RODO), która mogłaby być w każdym czasie wycofana, a będzie to odrębna umowa (art. 6 ust. 1 lit. b RODO), której stroną jest pracownik.

Przygotowując taką umowę warto zadbać by został w niej określony cel, w jakim wizerunek ma zostać wykorzystany (np. w drukowanych broszurach promocyjnych lub informacyjnych), sposób (np. wykorzystanie fotografii twarzy lub całej sylwetki) oraz czas, na jaki umowa ma być zawarta.

Takie rozwiązanie daje gwarancję możliwości wykorzystania materiału zawierającego wizerunek pracownika w określonym celu, zabezpiecza przed nagłą zmianą zdania przez pracownika i jest przede wszystkim opłacalne z biznesowego punktu widzenia.

(*) RODO oznacza Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE

Dominika Woźniak – adwokat, senior associate w Nikiel Wójcik Noworyta, specjalizuje się m.in. w sprawach z zakresu ochrony danych osobowych.

Kategorie
Bez kategorii

Ochrona konsumencka także dla jednoosobowego przedsiębiorcy od 1 stycznia 2021 r.?

Pozornie niewielka nowelizacja Kodeksu Cywilnego oraz ustawy o prawach konsumenta, która zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2021 r., może wywołać niemałe zamieszanie w obrocie gospodarczym. Ustawodawca zdecydował bowiem, że w określonych sytuacjach jednoosobowy przedsiębiorca musi być traktowany jak konsument, a więc do umów z jednoosobowym przedsiębiorcą będą miały zastosowania przepisy o klauzulach niedozwolonych, konsumenckiego prawa do odstąpienia od umowy oraz przepisy o rękojmi za wady. Zawierając umowę z jednoosobowym przedsiębiorcą trzeba będzie zatem bardzo uważać. Praktycznie w każdej branży należy zweryfikować obowiązujące procedury i wzory dokumentów celem ich dostosowania do nowego otoczenia prawnego, które będzie obowiązywać w nowym roku.

Ustawą z dnia 31 lipca 2019 r. o zmianie niektórych ustaw w celu ograniczenia obciążeń regulacyjnych (dalej jako ustawa nowelizująca) ustawodawca zmienił przepisy Kodeksu Cywilnego o klauzulach niedozwolonych oraz o rękojmi za wady. Znowelizowana została także ustawa o prawach konsumenta z dnia 30 maja 2014 r. w zakresie prawa do dostąpienia od umowy. Zmiany mają służyć wzmocnieniu pozycji przedsiębiorcy – osoby fizycznej z relacjach z innymi przedsiębiorcami.

Cel nowych regulacji

Pierwotnie znowelizowane przepisy miały wejść w życie 1 czerwca 2020 r. Ostatecznie jednak, na podstawie przepisów tzw. pierwszej Tarczy Antykryzysowej, wydłużono termin rozszerzenia pewnych uprawnień konsumenckich na osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą i przesunięto go na dzień 1 stycznia 2021 r.

W uzasadnieniu ustawy nowelizującej  ustawodawca wskazał, że praktyka stosowania kodeksowej definicji konsumenta doprowadziła do sytuacji, w której:

 „(…) Osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą, zawierając umowę z innym przedsiębiorcą – profesjonalistą (oferującym świadczenie z zakresu swojej branży lub specjalizacji) jest traktowana także jako podmiot profesjonalny, nawet wtedy, gdy umowa ta nie jest bezpośrednio związana z branżą lub specjalizacją, którą ta osoba wykonuje/reprezentuje”.

Projektodawca wyjaśnił dalej, że wobec powyższego:

Rodzi to dysproporcję w zakresie praw i obowiązków podmiotów występujących w danej czynności prawnej. Przedsiębiorca dokonujący czynności prawnej z innym przedsiębiorcą, gdy nie dysponuje on odpowiednią wiedzą i doświadczeniem koniecznym do oceny przedmiotu tej czynności, nie może korzystać z ochrony konsumenckiej, mimo, że znajduje się w tym zakresie w tej samej sytuacji, w jakiej znajduje się konsument (z założenia podmiot nieprofesjonalny).

Analizowana nowelizacja ma zatem w założeniu niwelować tę dysproporcję i wzmocnić pozycję indywidualnych przedsiębiorców w sprawach, w których niekoniecznie muszą oni posiadać niezbędną wiedzę i doświadczenie zawodowe.

Rozszerzenie konsumenckiego prawa do odstąpienia od umowy

Od 1 stycznia 2021 r. zacznie obowiązywać przepis art. 38a ustawy o prawach konsumenta, zgodnie z którym:

„Przepisy dotyczące konsumenta zawarte w niniejszym rozdziale (rozdział dotyczy prawa do odstąpienia od umowy – przyp. autor) stosuje się do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla tej osoby charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.”

W nowym roku trzeba będzie zatem zadbać m. in. o to, aby przedsiębiorcę, o którym mowa powyżej, poinformować o przysługującym mu prawie odstąpienia od umowy i skutkach jego wykonania – w razie zaniechania tego obowiązku, prawo do odstąpienia do umowy wygasa nie po 14 dniach, a po 12 miesiącach i 14 dniach. Konsekwencje zaniechania w powyższym zakresie mogą okazać się zatem bardzo dotkliwe.

Klauzule niedozwolone także w relacjach z jednoosobowymi przedsiębiorcami

Mianem klauzuli niedozwolonej (inaczej nazywanej abuzywną) określa się postanowienie umowy:

  • zawieranej z konsumentem,
  • niedotyczące głównych świadczeń stron (np. ceny),

które nie zostało indywidualnie uzgodnione,

  • a przy tym które kształtuje prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy.

Jeżeli w umowie z konsumentem znajdzie się taka klauzula, to klauzula nie będzie go wiązała , wobec czego konsument nie musi się do niej stosować. Najczęściej z problemem klauzul niedozwolonych można było spotkać się we wszelkiego rodzaju wzorcach umownych i regulaminach, które są jednostronnie narzucane konsumentom (np. w obrocie bankowym, ale także na rynku deweloperskim czy w branży e-commerce).

Dotychczas przedsiębiorca zawierając umowę z drugim przedsiębiorcą nie mógł się powoływać na ochronę wynikającą z klauzul abuzywnych – uzasadnieniem dla takiego rozwiązania było generalne założenie, że przedsiębiorcy prowadzą profesjonalną działalność, a zatem powinni być w stanie należycie zadbać o swoje interesy. Przepisy Kodeksu Cywilnego przewidywały tylko jeden wyjątek – możliwość powoływania się na klauzulę abuzywną miał do tej pory wyłącznie ubezpieczający będący osobą fizyczną zawierającą umowę związaną bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.

Ustawą z nowelizującą wprowadzono do Kodeksu Cywilnego przepis art. 3855, zgodnie z którym:

Przepisy dotyczące konsumenta, zawarte w art. 3851-3853 (chodzi o przepisy dotyczące klauzul niedozwolonych – autor), stosuje się do osoby fizycznej zawierającej umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla niej charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej.

Tym samym w określonej sytuacji jednoosobowy przedsiębiorca będzie mógł się powołać na klauzulę niedozwoloną w zawartej z nim umowie i uchylić się od jej stosowania.

Zmiany w przepisach o rękojmi

Ustawodawca zdecydował się także na zmiany w przepisach o rękojmi. Dodane przepisy art. 5564 Kodeksu Cywilnego oraz 5565 Kodeksu Cywilnego rozszerzają stosowanie przepisów o rękojmi także na osobę fizyczną zawierającą umowę bezpośrednio związaną z jej działalnością gospodarczą, gdy z treści tej umowy wynika, że nie posiada ona dla tej osoby charakteru zawodowego, wynikającego w szczególności z przedmiotu wykonywanej przez nią działalności gospodarczej, udostępnionego na podstawie przepisów o Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej. W przypadku takiego przedsiębiorcy nie obowiązywać będzie w szczególności wymóg niezwłocznego zbadania rzeczy i zawiadomienia o wadzie (art. 563 Kodeksu Cywilnego). Nie musi on także sprzedawać rzeczy, jeżeli istnieje niebezpieczeństwo jej pogorszenia (art. 567 § 2 Kodeksu Cywilnego. W pozostałym zakresie należy stosować do niego takie przepisy, jak do konsumenta.

Kiedy stosować nowe przepisy?

Podmiotowy zakres zastosowania nowelizacji jest tożsamy. Aby móc w określonych sytuacjach przyznać jednoosobowemu przedsiębiorcy pewne uprawnienia konsumenckie niezbędne jest łącznie zaistnienie następujących okoliczności:

  • stroną umowy musi być osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą (przepisy nie dotyczą zatem np. osób prawnych);
  • zawierana umowa musi być bezpośrednio związana z działalnością gospodarczą osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą;
  • z treści tej umowy wynikać musi, że umowa nie posiada charakteru zawodowego dla osoby fizycznej prowadzącej działalność gospodarczą.

Wydaje się, że kluczowe znaczenie dla możliwości stosowania nowych przepisów będzie miało praktyczne rozumienie pojęcia „charakteru zawodowego umowy”. Ustawodawca już w samych przepisach odsyła do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej w celu ustalenia, czy treść umowy wiąże się z przedmiotem działalności danego przedsiębiorcy, jednakże jest to jedynie kryterium pomocnicze i nie jedyne, jakie można zastosować.

Często może się ono okazać także mylące – niektórzy przedsiębiorcy nie do końca zdając sobie sprawę z roli, jaką ma pełnić określenie przedmiotu działalności, niejako na zapas deklarują wykonywanie działalności w zakresie możliwie największej liczby przedmiotów działalności. Czy zatem szewc, który w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej deklaruje także wykonywanie czynności w ramach „Wykonywania pozostałych robót budowlanych wykończeniowych” (PKD 43.39.Z) nie będzie mógł się powoływać na klauzulę niedozwoloną w umowie z wykonawcą, który będzie remontował jego zakład szewski? Literalne rozumienie znowelizowanych przepisów może prowadzić do takiego wniosku. Być może zatem pośrednią konsekwencją analizowanej nowelizacji będzie uporządkowanie wpisów w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej w taki sposób, aby odzwierciedlały one rzeczywiście wykonywaną działalność.

W praktyce konieczne może okazać się każdorazowe analizowanie, czy dana umowa zawierana z przedsiębiorcą będącym osobą fizyczną ma dla niego charakter zawodowy. Jednym z proponowanych rozwiązań w tym zakresie może być modyfikacja wzorców umownych poprzez dodawanie stosownych oświadczeń o charakterze zawodowym danej umowy, przy czym paradoksalnie także takie postanowienie będzie mogło być uznane za klauzulę niedozwoloną, a zatem jest to rozwiązanie, które nie będzie eliminowało całego ryzyka. Inne rozwiązanie, to przyjęcie z góry, że osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą będą zawsze traktowani jak konsumenci, bez dokonywania oceny czy umowa ma dla takiego przedsiębiorcy charakter zawodowy

Wykładania pojęcia „charakteru zawodowego umowy” z pewnością będzie nastręczała wiele praktycznych problemów. Pierwsze miesiące funkcjonowania nowych przepisów powinny dać odpowiedź na pytanie, jak praktyka i orzecznictwo będzie kształtować rozumienie powyższego pojęcia.

Wprowadzona nowelizacja z pewnością jest dużym wyzwaniem, w szczególności dla rynku e-commerce, który w ostatnich miesiącach dynamicznie się rozwija. Zautomatyzowane procesy sprzedażowe powinny bowiem uwzględniać fakt, że dany przedsiębiorcą składający zamówienie „na firmę” i na fakturę, powinien jednak być traktowany jak konsument, co wymusza zastosowanie przewidzianych dla konsumentów, np. poinformowania o prawie do odstąpienia od umowy.

Należy podkreślić jednak, że nowe przepisy nie znajdą zastosowania do umów zawartych przed 1 stycznia 2021 r., wobec czego nie ma konieczności ich aneksowania.

Bartłomiej Irlik – radca prawny, specjalizujący się m.in. w obsłudze prawnej procesów inwestycyjnych i budowlanych; odpowiedzialny za obszar praktyki w zakresie prawa ochrony środowiska.

Kategorie
Bez kategorii

Jak chronić się przed niewypłacalnością kontrahenta?

Odczuwalne spowolnienie gospodarcze i spodziewany w niedługim czasie wzrost liczby postępowań upadłościowych i restrukturyzacyjnych, to realne zagrożenia dla stabilnego funkcjonowania przedsiębiorstwa. Dlatego tak ważne jest korzystanie z dobrych praktyk na etapie zawierania umowy, zabezpieczających przed kryzysem finansowym kontrahenta. Upadłość kontrahenta brzmi jak wyrok, który często uniemożliwia odzyskanie długu. Przed takim niekorzystnym skutkiem można się jednak zabezpieczyć.

Dlaczego mimo kryzysu statystyki wyglądają optymistycznie?

Mimo kryzysu spowodowanego pandemią COVID-19, statystyki mogłyby napawać optymizmem. W III kwartale 2020 r. liczba otwartych postępowań upadłościowych wyniosła 136, natomiast w analogicznym okresie 2019 r. ogłoszono aż 192 upadłości. Jednak nie można dać zwieść się wyłącznie statystykom. Spadek liczby upadłości wynika bowiem z trzech powodów.

Po pierwsze, warunkiem uzyskania niektórej pomocy publicznej jest funkcjonowanie przedsiębiorstwa przez określony czas od wypłaty transzy, co wyklucza możliwość sięgania po upadłość. Po drugie, od kwietnia 2020 r. obowiązują tzw. „wakacje upadłościowe”; dłużnik w czasie epidemii nie ma obowiązku złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Dłużnik może taki wniosek złożyć, ale nie ponosi odpowiedzialności, jeśli będzie nadal próbował ratować swoje przedsiębiorstwo. W końcu, ustawodawca przewidział w Tarczy 4.0. procedurę uproszczonej restrukturyzacji, która systematycznie wypiera dotychczasowe postępowania restrukturyzacyjne, a także upadłość.

Uproszczona restrukturyzacja stanowi aktualnie ponad 70% wszystkich otwartych postępowań restrukturyzacyjnych. W związku z tym, że nie wszystkie restrukturyzacje zakończą się sukcesem, „wakacje upadłościowe” niedługo się skończą, a także upłynie termin przejściowy wymagany dla utrzymania przedsiębiorstwa przepisami dotyczącymi pomocy publicznej, spodziewamy się w niedługim czasie fali wniosków o ogłoszenie upadłości.

Jak dostrzec problemy finansowe kontrahenta?

Przede wszystkim należy koncentrować swoją uwagę na sprawdzeniu wiarygodności finansowej na etapie kontraktowania, czyli na etapie zawierania umowy. Niestety dostępne narzędzia nie dają 100% ochrony, ale pozwalają w pewnych sytuacjach ograniczać niepotrzebne ekonomicznie ryzyko.

Przede wszystkim – jeśli naszym kontrahentem jest spółka handlowa – trzeba sięgać po sprawozdania finansowe, które od października 2018 r. spółki mają obowiązek publikować na elektronicznej platformie (Repozytorium Dokumentów Finansowych). E-sprawozdania finansowe są dostępne nieodpłatnie dla każdej zainteresowanej osoby. W Repozytorium Dokumentów Finansowych publikowane są również opinie biegłych rewidentów. Jeśli spółka nie publikuje sprawozdań (choć ma taki obowiązek), a opóźnienie jest znaczne, trzeba założyć, że spółka chce ukryć informacje o kłopotach finansowych.

Kolejnym cennym źródłem informacji jest Rejestr Dłużników Niewypłacalnych, zawierający informacje m.in. o prowadzonych wobec podmiotu egzekucjach, które zostały umorzone z powodu bezskuteczności. Rejestr, będący częścią Krajowego Rejestru Sądowego, jest płatny i działa na razie niestety w formie „papierowej”. Rejestr Dłużników Niewypłacalnych zostanie zastąpiony w przyszłości przez Centralny Rejestr Zadłużonych, który będzie dostępny online. W Rejestrze Dłużników Niewypłacalnych nie znajdziemy jednak informacji o tym jakie konkretnie podmiot posiada długi.

Warto również korzystać z tzw. białej listy podatników, która potwierdza fakt wpisania podmiotu do rejestru VAT. Na białej liście podatników podatnik VAT ma obowiązek informować o swoim rachunku rozliczeniowym, na który muszą być przekazywane środki pieniężne w ramach transakcji o wartości przekraczającej 15.000 zł. Jeśli przyszły kontrahent jest podatnikiem VAT, ale nie jest ujęty na białej liście, to istnieje ryzyko zamiaru ukrywania przepływów pieniężnych, co rodzi obawy o jego kondycję finansową.

Poza wspominanymi środkami można korzystać z usług komercyjnych biur informacji gospodarczej, które odpłatnie udzielają szczegółowych informacji na temat zadłużenia podmiotów, w tym informacji o wysokości konkretnych długów.

Jak bezpiecznie zakończyć umowę w przypadku ryzyka niewypłacalności kontrahenta?

Dostrzegając problemy finansowe kontrahenta, naturalnym zachowaniem jest chęć zakończenia współpracy, a więc maksymalne ograniczenie grożących strat. Trzeba jednak pamiętać, że przepisy prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego zakazują wypowiadania umów w razie złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości (otwarcie restrukturyzacji) oraz ogłoszenia upadłości (otwarcia restrukturyzacji). Nawet jeżeli w umowie znajdzie się klauzula (z pozoru) pozwalająca na rozwiązanie umowy z tego powodu, to nie będzie można z niej skutecznie skorzystać.

Strona umowy nie może być jednak zmuszana, wbrew jej woli, do utrzymywania relacji gospodarczej w sytuacji, gdy nie akceptuje poziomu ryzyka związanego z brakiem osiągnięcia spodziewanego efektu gospodarczego z uwagi na symptomy złego stanu finansowego kontrahenta. Określenie w umowie bezpiecznej klauzuli zakończenia współpracy jest jednak wyzwaniem. Przepisy prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego przewidują tzw. klauzulę obejścia prawa, oznaczającą, że postanowienia umów uniemożliwiające lub utrudniające osiągnięcie celu postępowania są bezskuteczne względem masy upadłościowej lub masy układowej i sanacyjnej. Celem postępowania upadłościowego jest zaspokojenie wierzycieli w najwyższym stopniu, a wobec tego partykularny interes wierzyciela musi ustąpić interesowi ogółu wierzycieli. Z kolei postępowanie restrukturyzacyjne jest prowadzone w celu zawarcia układu z wierzycielami oraz w celu uniknięcia upadłości. W pewnych sytuacjach próba wypowiedzenia umowy z uwagi na niewypłacalność lub zagrożenie niewypłacalnością kontrahenta może okazać się nieskuteczna.

W doktrynie przeważa stanowisko, iż lista niedopuszczalnych przyczyn wypowiedzenia umów jest zamknięta. To oznacza, że są dopuszczalne klauzule umowne, zastrzegające prawo zmiany lub rozwiązania umowy w innych sytuacjach, na przykład w razie zaistnienia samego stanu niewypłacalności lub zagrożenia niewypłacalnością. Biorąc pod uwagę zasygnalizowane wcześniej ryzyko zarzutu obejścia prawa, w pewnych sytuacjach nie będzie można wypowiedzieć umowy z uwagi na niewypłacalność lub ryzyko niewypłacalności kontrahenta. W każdym przypadku musimy ocenić, czy wypowiedzenie konkretnej umowy może „storpedować” cele upadłości albo restrukturyzacji, a więc obniżyć poziom zaspokojenia wszystkich wierzycieli albo przeszkodzić w zawarciu układu. Wypowiedzenie nie może pozbawiać możliwości prowadzenia działalności przez kontrahenta. Dlatego wypowiedzenie umowy dzierżawy nieruchomości, w której kontrahent prowadzi działalność, należy uznać za niedopuszczalne.

Mając to na uwadze, bezpieczne klauzule „wyjścia” z umowy powinny być rozbudowane i powinny uwzględniać nie tylko stan niewypłacalności lub zagrożenia wypłacalności kontrahenta, ale przewidywać inne zdarzenia upoważniające do wypowiedzenia umowy. To, kiedy nasz kontrahent staje się niewypłacalny lub jest zagrożony niewypłacalnością jest ocenne i często wymaga wiedzy specjalistycznej. W związku z tym warto zastrzegać inne konkretne i obiektywne sytuacje, w których wypowiedzenie umowne będzie dopuszczalne. Przykładowo takimi zdarzeniami może być, np. podjęcie czynności przygotowujących do wszczęcia upadłości lub restrukturyzacji (np. przygotowania wstępnego planu restrukturyzacyjnego lub bilansu na cele postępowania upadłościowego). Można też wspólnie z drugą stroną ustalić w umowie wskaźniki finansowe (zadłużeniowe), których naruszenie będzie stanowiło sygnał nieakceptowanego dla drugiej strony pogorszenia sytuacji finansowej kontrahenta, uprawniającego do wypowiedzenia umowy.

Omawiany problem, z punktu widzenia konkraktowania, jest jednym z trudniejszych do rozwiązania w sposób skuteczny, nie budzący wątpliwości i godzący interesy stron umowy. Dlatego wymaga – niezależnie od możliwości wypracowania standardów – indywidualnego podejścia w różnych umowach i w różnych sytuacjach biznesowych.

Alicja Sobota – adwokat, licencjonowany doradca restrukturyzacyjny, specjalizuje się m.in. w sprawach z zakresu upadłości i restrukturyzacji, jest autorką publikacji i szkoleń z tego zakresu.

Kategorie
Bez kategorii

Obowiązek zapłaty za niezamówiony transport – czy to możliwe? (część 2)

W poprzednim newsletterze stawialiśmy pytanie: jak to możliwe, że firma nie zlecała transportu towarów, a musi za ten transport zapłacić przewoźnikowi. Przypomnijmy jednym zdaniem, iż na gruncie krajowego transportu drogowego kluczem do rozwiązania zagadki był art. 51 ust. 1 ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. Prawo przewozowe (t.j. Dz.U.2020.8) przewidujący odpowiedzialność odbiorcy towaru wobec przewoźnika nawet jeżeli odbiorca towaru nie zawarł z przewoźnikiem umowy. Zapowiedziana została też druga część artykułu, tym razem dotycząca międzynarodowego transportu drogowego.

Również konwencja CMR (Konwencja o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów) zawiera regulacje, na podstawie których odbiorca towaru może być zobowiązany do zapłaty należności na rzecz firmy transportowej, mimo iż nie był stroną umowy z tą firmą.

Jeżeli odbiorca towar odebrał, to przewoźnik na podstawie art. 13 ust. 2 zd. 1 wskazanej konwencji może domagać się od odbiorcy zapłaty „kwoty należności wynikających z listu przewozowego”.

Nie ma przy tym znaczenia, że odbiorca nie zawarł umowy z przewoźnikiem, nie zlecił tego transportu. Nawet jeżeli odbiorca umówił się z nadawcą, że nadawca zleci transport na swój koszt, to umowa taka między odbiorcą a nadawcą nie wyklucza możliwości zażądania przez przewoźnika zapłaty przewoźnego przez odbiorcę.

Warto na to zwrócić uwagę w kontekście ustaleń na linii zamawiający towar – dostawca towaru. Jak wynika z powyższego umówienie się, że koszty transportu leżą po stronie dostawcy nie oznacza, że zamawiający towar nie zostanie przez przewoźnika pociągnięty do odpowiedzialności za zapłatę tych należności.

Co w praktyce bywa kluczowe?

Otóż, aby przewoźnik mógł domagać się zapłaty przez odbiorcę na podstawie wskazanego powyżej przepisu, należności muszą być wpisane w treści listu przewozowego. Tak też uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 19 grudnia 2013 r. (sygn. akt II CSK 70/13), którego jedna z tez brzmi:

„Niezbędną przesłanką powstania na podstawie art. 13 ust. 2 Konwencji z 1956 r. o umowie międzynarodowego przewozu drogowego towarów (CMR) obowiązku odbiorcy dokonania zapłaty jednoznacznie ustalonej kwoty na rzecz przewoźnika jest istnienie w liście przewozowym określenia wysokości tej kwoty, wyznaczającej istnienie i zakres obowiązku odbiorcy. Bezsporny brak wpisania w listach przewozowych CMR kwot należności wynikających z wykonanych przez przewoźnika przewozów wyłącza istnienie po stronie odbiorcy obowiązku zapłaty przewoźnikowi, wobec braku niezbędnej przesłanki uzasadniającej zastosowanie art. 13 ust. 2 Konwencji CMR.”

Oba artykuły dotyczące odpowiedzialności odbiorcy na podstawie przywołanych przepisów pisane były z myślą o firmach, które w swojej działalności częstokroć odbierają znaczne ilości towarów, za których transport miał zapłacić nadawca. Odbiorcy pozostają w przekonaniu, iż nie obciąża ich ryzyko zapłaty kosztów transportu, a jak wynika z przywołanych przepisów przekonanie to nie zawsze jest słuszne.

Piotr Noworyta – radca prawny, partner w Nikiel Wójcik Noworyta odpowiedzialny między innymi za praktykę obejmującą prawo handlowe i prawo spółek, a także kontraktowanie w zakresie działalności operacyjnej podmiotów gospodarczych.

Kategorie
Bez kategorii

Od 1 grudnia 2020 – zwiększone kary dla pracodawców za „wspieranie” dłużników alimentacyjnych

Już 1 grudnia 2020 r. wejdzie w życie nowelizacja Kodeksu pracy uchwalona jeszcze w 2018 r., przewidująca zwiększoną odpowiedzialność finansową pracodawców za niektóre wykroczenia przeciwko prawom pracownika. Zmiany dotyczą pracowników będących dłużnikami alimentacyjnymi.

Dotychczas przepisy Kodeksu Pracy wskazywały jedynie na ogólną zasadę odpowiedzialności pracodawcy za brak potwierdzenia na piśmie zawartej z pracownikiem umowy o pracę przed dopuszczeniem go do pracy. W takiej sytuacji pracodawcy groziła grzywna w wysokości od 1.000 zł do 30.000 zł. Bez znaczenia dla odpowiedzialności pracodawcy pozostawała jednak kwestia okoliczności osobistych dotyczących samego pracownika.

Od 1 grudnia 2020 r. pracodawcy grozić będzie wyższa grzywna w kwocie od 1.500 zł do 45.000 zł za zatrudnienie bez potwierdzenia na piśmie zawartej umowy o pracę dłużnika alimentacyjnego, czyli osoby:

  • wobec której toczy się egzekucja świadczeń alimentacyjnych oraz egzekucja należności budżetu państwa powstałych z tytułu świadczeń wypłacanych w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów
  • oraz która zalega ze spełnieniem tych świadczeń za okres dłuższy niż 3 miesiące,

Takiej samej grzywnie podlegać będzie pracodawca, który osobie opisanej powyżej wypłaci wynagrodzenie wyższe niż wynikające z zawartej z nią umowy o pracę, bez jednoczesnego dokonania potrąceń na zaspokojenie świadczeń alimentacyjnych.

Zatrudnienie dłużnika alimentacyjnego bez zawarcia pisemnej umowy albo wypłacanie mu wynagrodzenia obok tego wynikającego z umowy będzie zatem od 1 grudnia 2020 r. niosło istotne, zwiększone ryzyko odpowiedzialności materialnej po stronie pracodawcy.

Co ciekawe, brak jest analogicznych regulacji w stosunku do osób wykonujących pracę lub świadczących usługi na podstawie tytułów prawnych innych niż umowa w pracę, w tym w szczególności umowy zlecenia i umowy o dzieło.

Warto dodać, że omawiana ustawa z 2018 r. wcześniej znowelizowała także przepisy Kodeksu postępowania cywilnego w zakresie kwot z wynagrodzenia o pracę nie podlegających egzekucji w przypadku dłużników alimentacyjnych. Przed wejściem w życie analizowanych przepisów sumy wyasygnowane na pokrycie wydatków lub wyjazdów w sprawach służbowych w całości nie podlegały egzekucji. Była to często stosowana furtka umożliwiająca przekazanie dodatkowych środków dłużnikom alimentacyjnym. Aktualnie należności inne niż diety, wypłacane z tytułu podróży służbowych (takie jak np. zwrot kosztów, przejazdów, dojazdów środkami komunikacji miejscowej, noclegów oraz innych niezbędnych udokumentowanych wydatków) w dalszym ciągu nie podlegają egzekucji. Egzekucji na zaspokojenie roszczeń z tytułu alimentów podlega natomiast 50% diet z tytułu podróży służbowej. Objęcie dopuszczalnością egzekucji części diet za podróże służbowe służyć ma zwiększeniu ściągalności należności alimentacyjnych.

Należy pamiętać, że pracodawca jest odpowiedzialny za należyte realizowanie zajęć egzekucyjnych, dokonywanie potrąceń oraz współdziałanie z organami egzekucyjnymi. Zaniechania w tym zakresie mogą spowodować wymierzenie pracodawcy przez komornika sądowego grzywny w kwocie do 5.000 zł, która może być wielokrotnie powtarzana i która może być kumulowana z karami nakładanymi na podstawie przepisów Kodeksu Pracy. Analogiczna sankcja może być zastosowana także wobec zleceniodawców lub zamawiających, u których dokonane zostanie zajęcie wynagrodzenia należnego ich współpracownikom.

Bartłomiej Irlik – radca prawny, specjalizujący się m.in. w obsłudze prawnej procesów inwestycyjnych i budowlanych; odpowiedzialny za obszar praktyki w zakresie prawa ochrony środowiska.

Kategorie
Bez kategorii

Czy można uwolnić się od umów („bo koronawirus”)?

Pytanie to wciąż zadaje sobie wielu przedsiębiorców, bo epidemia wywróciła do góry nogami nie tylko ochronę zdrowia, gospodarkę, ale także wiele relacji umownych – zwłaszcza tych o charakterze długoterminowym.

Oczywistym jest, że od marca 2020 r. z różnym nasileniem mamy do czynienia z „pełzającym stanem nadzwyczajnym”, choć formalnie takiego nie wprowadzono. Niektóre branże notują straty, których nikt rozsądny nie mógł jeszcze rok temu przewidywać. Mimo luzowania obostrzeń znaczna część przedsiębiorców wciąż nie złapała oddechu, a nierzadko grozi im upadłość. W tej nadzwyczajnej sytuacji naturalnym jest, że trzeba poszukiwać w systemie prawnym jakiś kół ratunkowych, gdy inne środki zawiodą (np. nie uda się wynegocjować porozumienia z drugą stroną umowy). 

Takim kołem może być tzw.  klauzula rebus sic stantibus, uregulowana w art. 3571 § 1 Kodeksu cywilnego. Przepis ten stanowi, że jeżeli w przypadku nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia może łączyć się z nadmiernymi trudnościami albo grozić jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może – po rozważeniu interesów stron i zgodnie z zasadami współżycia społecznego – oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy.

Innymi słowy, sądowi wolno zaingerować w stosunki umowne, w taki sposób, aby uchronić jedną ze stron przed niemożnością wykonania jej zobowiązania, ale przy rozważeniu także interesów drugiej strony kontraktu. Wydaje się, że w wielu przypadkach taką nadzwyczajną zmianę stosunków udałoby się udowodnić (np. na skutek władczych decyzji o ograniczeniu, czy nawet zamknięciu restauracji, hoteli, branży rozrywkowej, kulturalnej sportowej i fitness, utrudnień w transporcie etc.). Przepis ten można zastosować do wielu umów, np. świadczenia usług, sprzedaży towarów lub do umów najmu. Szczególnie ten ostatni rodzaj umów jest dotknięty skutkami epidemii, a działania ustawodawcy oceniane są jako niewystarczające. Oczywiście każdy przypadek podlega indywidualnej ocenie.

Jedyną drogą do uzyskania ochrony z klauzuli rebus sic stantibus jest wytoczenie powództwa do sądu. Wprawdzie postępowania sądowe trwają dość długo (problem ten spotęgowany jest teraz nomen omen epidemią, która siłą rzeczy dziesiątkuje zasoby kadrowe w sądach), ale pewnym antidotum może tu być złożenie wniosku o zabezpieczenie powództwa. Wniosek taki rozpoznawany jest szybko. Przepisy przewidują termin tygodniowy, zwykle jednak taki wniosek rozpoznawany jest w ciągu 2-3 tygodni. Uzyskanie takiego zabezpieczenia jest o tyle korzystne, że sąd bardzo szybko może uregulować prawa i obowiązki stron na czas procesu – nie trzeba więc czekać na wyrok. Wniosek taki można złożyć jeszcze przed wytoczeniem powództwa, traktując go jako „balonik próbny” przed wniesieniem pozwu (pozwala to zaoszczędzić na kosztach procesu).

Prześledziliśmy pierwsze tego typu zabezpieczenia „covidowe”, żeby zobaczyć, jak kształtuje się linia orzecznicza w tego typu sprawach. Pierwsze doświadczenia pokazują, że tego typu roszczenie i wniosek o zabezpieczenie może być dobrym kierunkiem np. dla najemców, i to zarówno biur, jak i punktów handlowych czy usługowych.

Żeby nie być gołosłownym: Postanowieniem z 18.08.2020 r., sygn. akt XVI GCo 191/20, Sąd Okręgowy w Warszawie obniżył o 40% wysokość czynszu. Sąd uznał, że w ramach wniosku najemca zdołał uprawdopodobnić, iż wskutek nadzwyczajnej zmiany stosunków, wywołanej epidemią COVID-19 oraz związanymi z nią restrykcjami sanitarnymi, spełnianie świadczenia w dotychczasowej wysokości grozi poniesieniem przez niego rażącej straty. Czynsz najmu przekroczył bowiem dochody, które można aktualnie osiągnąć z prowadzenia danego punktu usługowego, co uczyniło go dla innych potencjalnych najemców całkowicie nieatrakcyjnym, a dodatkowo wielu najemców lokali w centrach handlowych zdecydowało się na ich opuszczenie, nawet kosztem zapłaty kar umownych wynajmującym. Wskutek powyższego spadł stopień komercjalizacji centrów handlowych, co z kolei wprost przekłada się na zmianę wartości świadczenia w postaci czynszu najmu – w sposób, którego strony nie mogły przewidzieć przy zawarciu umowy.

Skorzystanie z art. 3571 § 1 Kodeksu cywilnego okazało się możliwe również w odniesieniu do zabezpieczenia roszczenia o obniżenie o 20% czynszu najmu za biuro – taki wniosek został uwzględniony przez Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto w Poznaniu postanowieniem z 29.06.2020 r., sygn. akt X GCo 96/20. Najemca – spółka z branży IT – wykazała, że wskutek epidemii COVID-19 odnotowała spadek obrotów, spowodowany problemami finansowymi jej klientów. Głównym argumentem było jednak przejście wszystkich pracowników z oddziału spółki, którego dotyczył wniosek, na pracę zdalną. Spółka argumentowała, że wpłynęło to na znaczne ograniczenie przydatności wynajętego biura do umówionego użytku, czego żadna ze stron nie była w stanie przewiedzieć przy zawarciu umowy. W biurze przestała być zatem prowadzona bieżąca działalność spółki, zaś celem spółki przy zawarciu umowy najmu nie było samo posiadanie jakiegokolwiek lokalu, lecz wynajęcie biura, w którym pracownicy spółki mogliby normalnie wykonywać pracę i do którego mogliby przychodzić kontrahenci spółki.

Rzeczywistość nie jest rzecz jasna zawsze tak kolorowa dla najemców, bo wynajmujący broniąc się w takich sprawach nie zasypują gruszek w popiele. Po jaką artylerię sięgają i jakich argumentów używają?

1. zabezpieczenie polegające na obniżeniu stawki czynszu do końca trwania umowy najmu albo do końca trwania postępowania jest nadmierne i nieograniczone czasowo, zatem nie powinno podlegać uwzględnieniu;

2. nie ma podstaw, aby twierdzić, że brak udzielenia zabezpieczenia uniemożliwi albo poważnie utrudni wykonanie zapadłego w sprawie orzeczenia; innymi słowy: brak zabezpieczenia nie sprawi, że w wyniku wygrania procesu taki wyrok nie będzie mógł zostać „normalnie” wykonany;

3. negatywne skutki epidemii zostały złagodzone przez ustawodawcę poprzez:

  • uregulowanie oferty przedłużenia i jej skutków w art. 15ze Tarczy (zwolnienie z opłat z tytułu umowy najmu za okres „lockdownu”);
  • szereg programów pomocowych (pomoc publiczna), z której mogą korzystać najemcy;

4. należy wziąć pod uwagę skutki „lockdownu” dla całego majątku najemcy – najemca, który rekompensuje zmniejszenie sprzedaży w lokalach stacjonarnych działalnością sklepu online nie spełnia przesłanki „rażącej straty”;

5. gospodarka powoli wraca na dotychczasowe tory.

Warto dodać, że wnioski o zabezpieczenie ze strony najemców nie ograniczały się tylko do obniżenia czynszu. Najemcy wnioskowali też np. o zakazanie wynajmującemu korzystania z gwarancji bankowej (jako zabezpieczenia zobowiązań najemcy), zakazanie wszczynania egzekucji, czy składania wniosku o nadanie klauzuli wykonalności aktowi notarialnemu, w którym najemca poddał się egzekucji co do zapłaty czynszu.

Przy takiej konstrukcji wniosku o zabezpieczenie, najemcy musieli na ogół przełykać gorycz porażki, ponieważ:

nie można  zakazać wynajmującemu korzystania z gwarancji bankowej, gdyż:

  • godzi to w istotę gwarancji jako zobowiązania abstrakcyjnego, bezwarunkowego, nieodwołalnego, płatnego na pierwsze żądanie;
  • realizacja gwarancji następuje w relacji wynajmujący – bank, a bank nie jest stroną procesu;

nie można zakazać wszczynania egzekucji lub składania wniosków o nadanie klauzuli wykonalności oświadczeniem z art. 777 k.p.c., gdyż:

  • ograniczenie prawa do sądu może nastąpić tylko z mocy ustawy (a nie orzeczenia sądowego);
  • postanowienie o nadaniu klauzuli / czynności komornika podlegają kontroli instancyjnej;
  • najemca może skorzystać z powództwa przeciwegzekucyjnego,

PODSUMOWANIE: jak zatem widać klauzula rebus sic stantibus nie jest złym pomysłem, pod warunkiem, że skutecznie uda się przeforsować zabezpieczenie i uzyskać tymczasową ochronę na czas procesu. Jeżeli zabezpieczenie „chwyci”, to czas trwania procesu (może to być nawet okres 2-3 lat) będzie w większym stopniu zmartwieniem dla drugiej strony.

Bartosz Wójcik – adwokat, partner w Nikiel Wójcik Noworyta, odpowiedzialny za praktykę sporów sądowych i mediacji; ma bogate doświadczenie m.in. w sporach budowlanych, a także w sprawach karnych-gospodarczych.

Kategorie
Bez kategorii

Czy orzeczenie TSUE z 22 września 2020 r. oznacza zmierzch najmu krótkoterminowego?

Na wstępie krótko o samym orzeczeniu, podjętym w składzie Wielkiej Izby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu (TSUE) r. (sygn. akt C-724/18 i C-727/18)  w dniu 22 września 2020r. Otóż jego istota sprowadza się do tego, że dopuszczalne jest wprowadzenie przez kraje członkowskie Unii Europejskiej systemu zezwoleń na wielokrotny krótkoterminowy wynajem lokalu mieszkalnego. Innymi słowy możliwe jest określenie kryteriów, które lokale mieszkalne mogą być przeznaczone na najem krótkoterminowy oraz wprowadzenie reglamentacji tego rodzaju działalności.

Orzeczenie zapadło na kanwie sporu z właścicielami mieszkań położonych w Paryżu, wykorzystywanych faktycznie w celu najmu krótkoterminowego, gdzie jakiś czas temu wprowadzono obowiązek uzyskiwania zezwoleń na tego rodzaju najem, jako formę działalności usługowej. Francuski sąd kasacyjny zwrócił się do TSUE z wnioskiem o rozstrzygnięcie prejudycjalne na temat zgodności wprowadzonych w prawie francuskim ograniczeń z dyrektywą 2006/123, dotyczącą usług na rynku wewnętrznym.

TSUE rozstrzygając na korzyść Francji, uznał, że nadrzędnym jest interes ogólny (społeczny), polegający na konieczności zapobiegania niedoborowi lokali przeznaczonych na cele mieszkalne, wynajmowanych na długi okres i dlatego dopuszczalny jest system zezwoleń na najem krótkoterminowy, aczkolwiek przy spełnieniu kilku warunków:

  • chodzi o działalność wykonywaną zawodowo lub niezawodowo, polegającą na wielokrotnym, krótkoterminowym i odpłatnym wynajmie wyposażonych lokali mieszkalnych klientom będącym przejazdem, nie dokonującym w lokalu zameldowania; taka działalność stanowi – zdaniem TSUE – świadczenie usług w rozumieniu wymienionej dyrektywy;
  • system zezwoleń musi być z jednej strony uzasadniony (w świetle przepisów dyrektywy) mając na względzie nadrzędny interes ogółu, co oznacza, że celu tego systemu nie można osiągnąć w inny sposób (zachowanie zasady proporcjonalności),  a to dotyczy także kryteriów udzielania zezwoleń;
  • regulacja powinna być jasna, jednoznaczna, obiektywna, nie może mieć charakteru dyskryminującego.

Tyle w dużym skrócie na temat samego orzeczenia, z którym można zapoznać się w Internecie jak również z jego bardziej szczegółowymi opisami.

Czy zatem orzeczenie TSUE oznacza koniec najmu krótkoterminowego? Zdecydowanie nie. Po pierwsze konieczne są do podjęcia odpowiednie regulacje prawne na poziomie prawa krajowego oraz ewentualnie prawa lokalnego. Po wtóre – na co także zwraca uwagę TSUE – wprowadzenie ograniczeń w najmie krótkoterminowym nie może być całkowicie dowolne, ale musi mieć swoje uzasadnienie oraz odpowiadać zasadzie proporcjonalności podjętych środków do interesu chronionego poprzez reglamentację takiego najmu. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę tempo wprowadzania w Polsce rozmaitych zmian w prawie w ostatnich latach, może się okazać, że nawet za kilka miesięcy, na skutek uchwalenia nowych przepisów, najem krótkoterminowy wejdzie w nową fazę. W każdym razie, planując tego typu inwestycje w lokale mieszkalne, należy mieć na uwadze potencjalne zagrożenie, polegające na możliwości wprowadzenia do polskiego systemu prawnego dodatkowych ograniczeń w wykorzystaniu lokali na najem krótkoterminowy.

Problem najmu krótkoterminowego jednak jest znacznie szerszy. Pojawiał się on w dyskusji publicznej w wielu krajach od kilku lat. Ma on wpływ na obserwowane, dynamiczne zmiany w funkcjonowaniu dużych miast europejskich, m.in. polegające na systematycznym wyludnianiu dzielnic śródmiejskich z ich stałych mieszkańców (sztandarowym przykładem jest Barcelona, ale dotyczy to także Wenecji, Paryża, a w Polsce np. Krakowa). Pozostaje to w ścisłym związku z uwarunkowaniami ekonomicznymi i prawnymi, prowadzącymi do wzrostu atrakcyjności najmu krótkoterminowego, który jest dużo bardziej dochodowy od najmu długoterminowego i nie niesie ryzyk związanych np. z ograniczeniami w wypowiadaniu umowy najmu i późniejszą eksmisją mieszkańców.

Od lat obserwujemy zwłaszcza w dużych miastach i miastach turystycznych  wzrost popytu na mieszkania oraz wzrost ich cen, co jest związane z rozwojem rynku najmu krótkoterminowego, a z drugiej strony widoczne jest zmniejszenie podaży mieszkań w celu najmu długoterminowego i wzrost czynszów. Kolejne kraje i miasta dostrzegając w tym poważny problem,  wprowadzają regulacje prawne mające przeciwdziałać opisywanemu zjawisku.

W tym kontekście nie przeceniałbym roli omawianego orzeczenia TSUE. Bowiem już na gruncie obowiązujących w Polsce przepisów możliwe są albo wręcz istnieją restrykcje wymierzone w możliwość prowadzenia działalności, polegającej na najmie krótkoterminowym. Inną sprawą jest, na ile te regulacje są egzekwowane.

Obawiam się, że jednak pokusa wprowadzenia nowych przepisów, bazujących na omawianym orzeczeniu TSUE, może być duża, bo jak to często bywa w Polsce, łatwiej jest wprowadzić nowy  system zezwoleń niż skutecznie egzekwować istniejące regulacje. Przemawia za tym również to, że – zgodnie z doniesieniami prasowymi – polski rząd był aktywny w toku tej sprawy i zajął stanowisko zbieżne z zapadłym orzeczeniem.

Krótko więc o problemach, jakie niesie zagadnienie najmu krótkoterminowego. Przede wszystkim należy jednak odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest najem krótkoterminowy? W tym zakresie pomocne może być przytoczone wyżej stanowisko TSUE. Można też najogólniej powiedzieć, że to co dziś rozumiemy pod pojęciem najmu krótkoterminowego lokali mieszkalnych, to najem w celu zaspokojenia potrzeby towarzyszącej innym, wiodącym celom, jak np. turystycznym, biznesowym itp., podobnie jak zamieszkanie w hotelu, a nie jest to najem w celu zaspokojenia potrzeby mieszkaniowej jako jednej z podstawowych potrzeb ludzkich. Dlatego tzw. „najem krótkoterminowy” nie powinien być definiowany przez czas trwania albo nie wyłącznie przez okres najmu, lecz przez cel, jakiemu służy osobie korzystającej z lokalu.

Skoro tak, to systematyczne oferowanie lokalu mieszkalnego w celu najmu krótkoterminowego nieść będzie wiele konsekwencji i tym samym prowadzić będzie do stwierdzenia, że działalność taka już dzisiaj podlega wielu ograniczeniom lub szczególnym regulacjom, innym niż dla długoterminowego najmu lokali mieszkalnych:

  • taka działalność stanowić będzie działalność gospodarczą (zakładając jej zarobkowy charakter);
  • inne będą zasady opodatkowania przychodów, a także wiele dalszych obowiązków wynikających z  prawa podatkowego;
  • pojawią się obowiązki ewidencyjne związane z prowadzoną działalnością;
  • usługi mogą zostać objęte podatkiem VAT;
  • zmianie może ulec stawka podatku od nieruchomości;
  • działalność ta może podlegać przepisom szczególnym, regulującym np. usługi turystyczne;
  • dalszą konsekwencją może być obowiązek zapewnienia w lokalu szczególnych warunków sanitarnych i  przeciwpożarowych;
  • powstanie pytanie o dopuszczalność prowadzenia takiej działalności w konkretnym lokalu z uwagi na przepisy prawa budowlanego i prawa zagospodarowania przestrzennego (kwestia dopuszczalnego przeznaczenia);
  • a to nie koniec, bo wiele mieszkań znajduje się w dodatkowych reżimach prawnych, wynikających z ustawy o własności lokali (wspólnoty mieszkaniowe), czy z prawa spółdzielczego (spółdzielnie mieszkaniowe).

Mając powyższe na uwadze, pojawiające się komentarze, mówiące, iż omawiane orzeczenie TSUE stanowi w istocie naruszenie czy ograniczenie wolności gospodarczej, są być może nieco przesadzone. Nie biorą one pod uwagę, że już na gruncie obowiązujących przepisów prawa polskiego istnieją ograniczenia w możliwości wykorzystywania lokali o przeznaczeniu mieszkalnym na cele najmu krótkoterminowego, rozumianego  jako działalność parahotelowa.

Ponieważ stanowi to obszerne zagadnienie i nie jest bezpośrednio związane z omawianym orzeczeniem TSUE, będzie to przedmiotem odrębnego, późniejszego opracowania.

Radosław Nikiel, adwokat, założyciel i parter zarządzający Nikiel Wójcik Noworyta; od początku działalności zawodowej związany z prawem nieruchomości; kieruje praktyką prawa nieruchomości, inwestycji i postepowań administracyjnych. 

Kategorie
Bez kategorii

Wybrane obowiązki pracodawcy w związku z COVID-19

Żyjemy w czasach zdominowanych przez pandemię koronawirusa. Jednym z podstawowych narzędzi w walce z pandemią są regulacje prawne nakazujące lub zakazujące określone zachowania. Także w Polsce tworzone jest prawo, czasem naprędce, mające doraźnie służyć zapobieganiu lub zwalczaniu COVID-19. Mamy do czynienia z jednej strony z przepisami powszechnie obowiązującymi, zawartymi w ustawach lub rozporządzeniach, a także z licznymi regulacjami, które mają charakter wskazania dobrych praktyk, zawartych w wytycznych, formułowanych przez różne organy administracji publicznej.

Część z tych regulacji adresowana jest do pracodawców, którzy zgodnie z art. 207 Kodeksu pracy ponoszą odpowiedzialność za stan bezpieczeństwa i higieny pracy oraz są obowiązani chronić życie i zdrowie pracowników. Dlatego przy ustalaniu wewnętrznych (wewnątrzzakładowych) zasad postępowania, warto uwzględniać także rozwiązania zawarte w wytycznych, nie mających charakteru powszechnie obowiązującego prawa.

Z uwagi na ilość przepisów i wytycznych, w tym opracowaniu uwaga została zwrócona na te najważniejsze oraz mogące występować najpowszechniej, u wielu przedsiębiorców prowadzących różne rodzaje działalności. Trzeba pamiętać, że nie jest to katalog wyczerpujący, a poza tym ulega on nieustannym zmianom. Na ich zakres w konkretnym przypadku ma wpływ przede wszystkim rodzaj działalności, ale to czy zakład pracy mieści się na terenie powiatu oznaczonego kolorem żółtym lub czerwonym. Należy przy tym pamiętać, że mogą być wydawane odrębne regulacje dla poszczególnych branż. Należy zatem postrzegać niniejsze opracowanie przed wszystkim informacyjne, a jest ono aktualne według stanu na dzień 16 września 2020 r.

I. OBOWIĄZKI I WYTYCZNE SANITARNE

A. Obowiązki wynikające z Rozporządzenia Rady Ministrów z 7 sierpnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (dalej jako: „Rozporządzenie”).

  1. Zapewnienie osobom zatrudnionym rękawiczek lub środków do dezynfekcji rąk.
  2. Nadzorowanie wykonywania obowiązku noszenia rękawiczek jednorazowych lub stosowania środków do dezynfekcji rąk przez osoby znajdujące się na terenie zakładu pracy (sklep, hala produkcyjna, biuro, punkt usługowy itp.).
  3. Nadzorowanie, aby stanowisko kasowe lub stanowisko obsługi były dezynfekowane co najmniej raz na godzinę.
  4. Przestrzeganie, aby w zakładach pracy pracownicy zakrywali usta i nos – obowiązek ten nie dotyczy osób wykonujących czynności zawodowe, służbowe zarobkowe w budynkach, zakładach, obiektach, placówkach i targowiskach z wyjątkiem osób wykonujących bezpośrednią obsługę interesantów.

B. Wskazania dla pracodawców zawarte w wytycznych przygotowanych przez Ministerstwo Rozwoju oraz przez Główny Inspektorat Sanitarny (dalej jako: „Wytyczne MR i GIS”).

  1. Umieszczenie dozowników w ogólnodostępnych miejscach, pokojach socjalnych, przy wejściach i wyjściach z zakładu pracy, jak również przy maszynach, z których korzysta więcej niż jeden pracownik. Dozowniki powinny być na bieżąco uzupełniane. Przy dozownikach oraz w łazienkach powinna zostać wywieszona zrozumiała informacja o sposobie poprawnego dezynfekowania lub mycia rąk.
  2. Zapewnienie papieru do wycierania rąk; zakaz używania suszarek do rąk.
  3. Polecenie pozostawiania miejsca pracy w czystości, jak również dezynfekowania elementów pomieszczeń socjalnych przed i po skorzystaniu z nich (np. poprzez wytarcie blatu, krzesła, przycisków sprzętu AGD, itd.) oraz elementów często dotykanych przez wielu pracowników takich jak klamki, włączniki światła, przyciski wind.
  4. Zapewnienie codziennego sprzątania pomieszczeń pracy z użyciem detergentów, w tym podłóg, stołów itd., a przede wszystkim pomieszczeń higieniczno-sanitarnych.
  5. Polecenie korzystania z jednorazowych naczyń i sztućców podczas posiłku. W innym przypadku należy je zdezynfekować lub umyć w zmywarce w temperaturze co najmniej 60°C.
  6. Zminimalizowanie obecności osób trzecich do niezbędnego minimum. Osoby te powinny każdorazowo zakrywać ust i nos, jak również dezynfekować ręce. Stanowisko kasowe oraz stanowisko obsługi powinno posiadać np. szyby pleksi. Kontakt z klientami powinien zostać ograniczony do 15 minut. Osoby pracujące w biurze nie mają obowiązku noszenia maseczek, z wyjątkiem kontaktu z osobami z zewnątrz.
  7. Dbanie o sprawną i wydajną wentylację pomieszczeń pracy.
  8. Niestosowanie klimatyzacji oraz centralnej i miejscowej recyrkulacji powietrza, chyba że jest to niemożliwe.
  9. Czuwanie nad przestrzeganiem obowiązku zakrywania ust i nosa przez zewnętrznych dostawców i gości poruszających się po terenie zakładu.
  10. Promowanie płatności bezgotówkowych.
  11. Zakazanie używania wody do picia innej niż w pojemnikach jednorazowych.
  12. Dezynfekowanie PIN-padów po każdym kliencie.
  13. Monitorowanie codziennych prac porządkowych.
  14. Gromadzenie informacji dotyczących przypisania pracownika do konkretnych stanowisk lub obszarów pracy.

Warto zwrócić również uwagę na Wytyczne MR i GIS dotyczące przeprowadzania i udokumentowania wywiadów z pracownikami o braku występowania choroby oraz braku kontaktu z osobą zakażoną. Zgodnie z wyrażonym stanowiskiem można tego dokonać za zgodą pracownika. Nie jest to jednak zgodne z wytycznymi Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który stwierdził, że pracodawca co do zasady nie może badać temperatury oraz zbierać informacji na temat stanu zdrowia nawet za zgodą pracownika. Takie zachowanie może na razić pracodawcę na odpowiedzialność. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy działa on na podstawie przepisów prawa lub decyzji odpowiedniego inspektora sanitarnego.

C. Wytyczne Państwowej Inspekcji Pracy (dalej jako „PIP”).

  1. Zapewnienie odpowiednich środków czystości oraz czuwanie nad częstym dezynfekowaniem i czyszczeniem środków ochrony zbiorowej m.in. ubrań roboczych (jeżeli są wymagane), jak również elementów środowiska pracy – w szczególności części wspólnych (klamek, poręczy, drukarek itd.). Upewnienie się, że każdy z koszy posiada worek na śmieci.
  2. Dokonywanie regularnego czyszczenia i dezynfekcji pojazdów firmowych oraz wyposażenie ich w środki do dezynfekcji rąk, papierowe ręczniki i worki na śmieci.
  3. Usunięcie gazet, czasopism i broszur informacyjnych z pomieszczeń socjalnych, poczekalni.
  4. Ograniczenie liczby kontaktujących się ze sobą pracowników do 2-3 stałych osób (o ile to możliwe).
  5. Dopuszczenie do korzystania z pomieszczeń higieniczno-sanitarnych tak, aby czas ten uwzględniał harmonogramy czyszczenia i dezynfekcji.
  6. Zastosowanie mat dezynfekcyjnych przy wejściu do zakładu pracy.
  7. Pozostawienie przesyłek pocztowych na 2 – 3 godziny w pojemnikach przeznaczonych wyłącznie do tego celu. Przed ich włączeniem do dalszego obiegu należy je zdezynfekować.
  8. Polecenie stosowania rękawiczek jednorazowych w przypadku korzystania z maszyny przez więcej niż jedną osobę oraz zdezynfekowania jej przed i po skorzystaniu.
  9. Dbanie o sprawną i wydajną wentylację pomieszczeń pracy. Jeżeli budynek posiada mechaniczną instalację wentylacyjną powinna ona działać w trybie roboczym 24h/7dni, a jeżeli jej nie ma należy wietrzyć pomieszczenia przez co najmniej 10 minut co godzinę, w sposób ciągły w porze nocnej, a także 2 godziny przed i 2 godziny po rozpoczęciu pracy.

II. OBOWIĄZKI I WYTYCZNE DOTYCZĄCE ORGANIZACJI PRACY

A. Obowiązek wynikający z Rozporządzenia

Zapewnienie odległości miedzy stanowiskami pracy wynoszącej co najmniej 1,5m, chyba że jest to niemożliwe, a zakład ten zapewnia środki ochrony osobistej związane ze zwalczaniem epidemii.

B. Wytyczne MR i GIS

  1. Zapewnienie 1,5m odległości między pracownikami poprzez przygotowanie stanowisk pracy w odległości co najmniej 1,5m, a w innym przypadku oddzielenie ich od siebie przegrodami np. z pleksi.
  2. Przeprowadzanie spotkań, seminariów, szkoleń za pomocą tele lub wideokonferencji. W innym przypadku należy zachować bezpieczną odległość (1,5m) oraz maksymalnie skrócić czas spotkania, które powinno odbywać się przy otwartych oknach lub drzwiach.
  3. Podzielenie zmian pracowników, jeśli umożliwia to charakter wykonywanych obowiązków, tak aby osoby mające bliski kontakt mijały się ze sobą w odstępach czasowych.
  4. Zwiększenie czasu i ilości przerw w pracy w celu ograniczenia liczby osób przebywających w tym samym czasie w miejscach wspólnych, takich jak: pokój socjalny, stołówka, kuchnia. Zmniejszenie ilości miejsc w w/w pomieszczeniach.
  5. Ograniczenie liczby osób jednocześnie korzystających z windy. Dopuszczalna liczba osób powinna zostać określona poprzez podzielenie maksymalnej liczby przez 3 – o czym należy poinformować na drzwiach.
  6. Odpowiednie rozmieszczenie miejsc powstawania skupisk ludzi, które powinny zostać dokładnie oznaczone. W częściach wspólnych należy wyznaczyć na podłodze strefy zapewniające zachowanie odpowiedniej odległości.
  7. Wykorzystywanie metody komunikacji na odległość zamiast komunikacji bezpośredniej.
  8. Umieszczenie w miejscu łatwo dostępnym numerów telefonów do stacji sanitarno-epidemiologicznej lub służb medycznych.

C. Wytyczne PIP

  1. W miarę możliwości ustawienie stanowiska pracy w taki sposób, aby pracownicy byli odwróceni do siebie plecami.
  2. Odizolowanie pracowników mogących wykonywać swoje zadania bez potrzeby dostępu do specjalistycznego sprzętu (np. do maszyn), poprzez zlecenie pracy m.in. w wolnym biurze, pokoju socjalnym, sali konferencyjnej. W razie konieczności należy dokonać adaptacji tych pomieszczeń oraz odpowiednio je oznakować.
  3. Określenie zasad korzystania z ciągów komunikacyjnych (m.in. schodów, korytarzy, wind) np. przez wprowadzenie ruchu jednokierunkowego.
  4. Polecenie wykonywania pracy zdalnej pracownikom szczególnie narażonym (np. w ciąży, chorym na cukrzycę, osobom starszym). W innym wypadku kierowanie ich do pracy niewymagającej wysiłku fizycznego przy jednoczesnym stosowaniu maseczek ochronnych.
  5. Ułatwienie korzystania z transportu indywidualnego np. udostępnienie miejsc parkingowych, miejsc do przechowywania rowerów.
  6. Nieobciążanie ponad miarę pracowników pozostałych w zakładzie pracy (ze względu na absencję pozostałych) oraz przestrzeganie czasu pracy i okresów odpoczynku.

III. WYTYCZNE PIP DOTYCZĄCE INFORMACJI PRZEKAZYWANYCH PRACOWNIKOWI

Pracodawca powinien przygotować plan działania, aby ograniczyć ryzyko związane z zakażeniem pracowników. Leży to nie tylko w ich interesie, ale także w interesie pracodawcy, bowiem zakażenie pracowników może doprowadzić do tymczasowego zamknięcia zakładu pracy. Zgodnie z wytycznymi PIP plan powinien zostać opracowany przez przedstawicieli kierownictwa, pracowników, przy współudziale lekarza medycyny pracy oraz specjalistów BHP. Niewątpliwie musi on uwzględniać specyfikę funkcjonowania każdego zakładu pracy.

Wprowadzenie nowych obowiązków może wiązać się z koniecznością zmiany regulaminu pracy lub wydania stosownego obwieszczenia, celem poinformowania pracowników w sposób zwyczajowo przyjęty u danego pracodawcy o dokonanych zmianach. Niezbędne może również stać się przeprowadzenie odpowiedniego szkolenia. Pracodawca powinien również przygotować procedury na wypadek konieczności ograniczenia lub zamknięcia zakładu pracy.

Ponadto, zgodnie z wytycznymi PIP pracodawca powinien udostępnić w ogólnodostępnych miejscach zakładu pracy informacje:

  1. o wzmożonych zasadach higieny panujących w zakładzie pracy (np. o częstym myciu rąk);
  2. zachęcające do pozostania w domu w przypadku choroby, jak również o zasadach kichania, o zasadach dotyczących korzystania z maseczek i rękawiczek jednorazowych, a także o szkodliwości dotykania dłońmi okolic oczu, nosa, ust;
  3. zakazujące przyjścia do pracy pracownika objętego kwarantanną, izolacją oraz mającego kontakt z osobą zakażoną, chorą;
  4. zachęcające do unikania, w miarę możliwości, środków transportu zbiorowego;
  5. zachęcające osoby mieszkające w pobliżu zakładu pracy do podróży pieszo;
  6. zachęcające do dokonywania codziennej samooceny zdrowia;
  7. zachęcające do dokonywania płatności bezgotówkowej.

IV. WYTYCZNE MR i GIS DOTYCZĄCE PRZYGOTOWANA ZAKŁADU PRACY NA ZAKAŻENIE PRACOWNIKA ORAZ DOTYCZĄCE PROCEDURY POSTĘPOWANIA W PRZYPADKU ZAKAŻENIA PRACOWNIKÓW

A. Wytyczne MR i GIS dotyczące przygotowania zakładu na zakażenie pracownika

Pracodawca powinien wprowadzić procedury związane z przygotowaniem na wypadek podejrzenia u pracownika zakażenia koronawirusem. Powinny one uwzględniać w szczególności:

  1. poinstruowanie pracowników, iż w sytuacji wystąpienia objawów nie powinni przychodzić do pracy, powinni pozostać w domu i skontaktować się telefonicznie z lekarzem lub oddziałem zakaźnym w celu uzyskania teleporady medycznej. W przypadku pogorszenia się stanu zdrowia powinni oni zadzwonić pod numer 999 lub 112 i bezwzględnie powiedzieć, że mogą być zakażeni koronawirusem;
  2. śledzenie informacji dostępnych na stronach: www.gis.gov.pl lub www.gov.pl/koronawirus jak również zmian wynikających z obowiązujących przepisów prawa;
  3. wyznaczenie pomieszczeń przeznaczonych do czasowej izolacji osoby posiadającej objawy zakażenia;
  4. zapewnienie maseczek oraz rękawiczek dla osoby z objawami zakażenia.

B. Wytyczne MR i GIS dotyczące postępowania w przypadku zakażenia pracownika

  1. Niezwłoczne odsunięcie od pracy osoby, u której wystąpiły niepokojące objawy.
  2. Odizolowanie od reszty pracowników – w uprzednio przygotowanym pomieszczeniu.
  3. Wyposażenie go w maskę ochronną oraz rękawiczki jednorazowe.
  4. Zawiadomienie właściwej miejscowo stacji sanitarno-epidemiologicznej oraz stosowanie się do wydanych instrukcji i poleceń.
  5. Odesłanie pracownika indywidualnym transportem do domu.
  6. Ustalenie obszaru, w którym poruszał się pracownik oraz wyłączenie go z użytku. Należy przeprowadzić jego dokładną dezynfekcję, jak również wszelkich narzędzi i przedmiotów, które dotykał pracownik (za pomocą środków aktywnych przeciwko wirusom). Dezynfekcja powinna obyć się przez osobę wskazaną przez pracodawcę oraz zostać udokumentowana.
  7. Ustalenie pracowników, klientów oraz innych osób, które miały bezpośredni kontakt lub mogły zostać zarażone, w szczególności poprzez zabezpieczenie nagrań z monitoringu oraz przeprowadzenie wywiadu wśród pracowników. W przypadku, gdy dana osoba miała kontakt z osobą chorą powinna zgłosić to pracodawcy lub osobie przeprowadzającej kontrolę sanitarną i stosować się do jego poleceń.

Aby zwiększyć szansę ochrony zakładu przed zamknięciem należy nakazać pracownikom mającym kontakt z osobą zakażoną powstrzymanie się od świadczenia pracy stacjonarnej oraz ustalić krąg osób, z którymi mieli kontakt. Pracodawca nie ma prawa wysłać pracownika na kwarantannę, jednak może nakazać mu m.in. pracę zdalną. Decyzję w sprawie kwarantanny może wydać inspektor sanitarny.

Osoba, która miała bliski kontakt z osobą zakażoną powinna zostać poddana kwarantannie, o czym ma obowiązek zawiadomić pracodawcę. Może tego dokonać telefonicznie lub za pomocą systemu teleinformatycznego. Bliski kontakt oznacza m.in.:

  1. Pozostawanie z osobą chorą w odległości mniej niż 2 metry przez ponad 15 min.
  2. Bezpośredni kontakt fizyczny z osobą zakażoną (np. podanie ręki).
  3. Bezpośredni kontakt fizyczny bez zabezpieczenia z wydzielinami osoby zakażonej.
  4. Prowadzenie rozmowy twarzą w twarz przez ponad 15 min.
  5. Zamieszkiwanie z osobą zakażoną.

Osoby, które nie miały bliskiego kontaktu nie muszą podejmować żadnych środków ostrożności ani wprowadzać żadnych zmian we własnych aktywnościach, takich jak uczęszczanie do pracy, chyba, że poczują się źle lub pracodawca poleci pracę zdalną, lub osoba przeprowadzająca kontrolę sanitarną nakaże innego zachowania.

V. INNE UPRAWNIENIA, OBOWIĄZKI I WYTYCZNE DLA PRACODAWCY

Praca zdalna

Zgodnie z wytycznymi MR i GIS oraz PIP pracodawca powinien zmienić organizację pracy w taki sposób, aby zapewnić większy udział pracy zdalnej. Stacjonarnie powinni pracować jedynie niezbędni, wykwalifikowani pracownicy. Jeżeli jest to niemożliwe, można wprowadzić tryb rotacyjny lub zminimalizować liczbę stale kontaktujących się ze sobą pracowników do 2-3 osób. W innym przypadku należy zapewnić organizację pracy tak, aby zminimalizować ryzyko zakażenia.

A. Uprawnienia i obowiązki wynikające z ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (dalej jako: „Specustawa”).

  1. Uprawnienie do polecenia pracownikowi wykonywanie pracy zdalnej na czas oznaczony zgodnie z art. 3 Specustawy w okresie do 3 miesięcy od odwołania stanu epidemii, jeżeli pracownik posiada umiejętności, możliwości techniczne oraz lokalowe do wykonywania pracy, jak również gdy pozwala na to rodzaj pracy.
  2. Uprawnienie do polecenia pracownikowi prowadzenia ewidencji wykonanych czynności, uwzględniając opis tych czynności, datę oraz czas ich wykonania.
  3. Uprawnienie do cofnięcia polecenia wykonywania pracy zdalnej w każdym czasie.
  4. Obowiązek  zapewnienia środków technicznych do pracy zdalnej poprzez np. zezwolenie na czasowe ich zabranie z miejsca pracy oraz zapewnienie obsługi logistycznej pracy zdalnej. Pracownik nie ma obowiązku korzystania m.in. z własnego komputera.

B. Uprawnienia i obowiązki wynikające z wytycznych PIP

  1. Uprawnienie do wydania polecenia pracy zdalnej w dowolnej formie – dla celów dowodowych pożądane jest, aby polecenie to zostało stwierdzone pismem lub co najmniej przesłane pocztą elektroniczną. Polecenie nie wymaga uzasadnienia.
  2. Uprawnienie do swobodnego wydania polecenia w zakresie skracania i przedłużania pierwotnie określonego czasu wykonywania pracy zdalnej.
  3. Uprawnienie do wydania polecenia pracy zdalnej w innym miejscu niż dom pracownika, w tej sytuacji to na pracodawcy ciąży obowiązek przygotowania określonego miejsca do pracy zdalnej, udostępnienia środków technicznych, obsługi logistycznej.
  4. Uprawnienie do domagania się pracy zdalnej od osoby przebywającej na kwarantannie, chyba że zostanie uznana za niezdolną do pracy.

Warte wskazania jest także to, że pracownik nie ma prawa zakwestionować polecenia pracy zdalnej. Odmowa może być podstawą do pociągnięcia go do odpowiedzialności, włącznie z możliwością rozwiązania stosunku pracy przez pracodawcę.

Ponadto, według wytycznych PIP nie powinno ulec zmianie wynagrodzenie pracownika w przypadku wykonywania pracy zdalnej.

Obowiązek wypłaty wynagrodzenia w związku z zamknięciem zakładu lub jego części zgodnie z kodeksem pracy

Na pracodawcy ciąży również obowiązek zapłaty wynagrodzenia w przypadku zamknięcia zakładu lub jego części, gdy nie ma możliwości polecenia pracownikowi wykonywania pracy zdalnej. W tej sytuacji wydaje się (co zostało potwierdzone przez PIP), że zastosowanie znajdzie art. 81 § 1 k.p. Oznacza to, że pracodawca będzie zobowiązany zapłacić wynagrodzenie wynikające z osobistego zaszeregowania pracownika określone stawką godzinową lub miesięczną. Jeżeli jednak składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania przysługuje mu 60% wynagrodzenia, nie mniej jednak niż wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Wytyczne PIP dotyczące wsparcia pracowników przez pracodawcę

  1. Zorganizowanie m.in. wspólnego forum internetowego, na którym pracownicy będą mogli wyrazić swoje obawy, zadawać pytania, udzielać wzajemnego wsparcia, zgłaszać sugestie.
  2. Zapewnienie pomocy dla pracowników, którzy przeszli COVID-19, zapobieganie ich stygmatyzowaniu i dyskryminacji.
  3. Zapewnienie pomocy psychologicznej związanej z lękiem przed zarażeniem COVID-19, jak również umożliwienie konsultacji z lekarzem medycyny pracy sprawującymi opiekę profilaktyczną nad pracownikami.

Praktyczne informacje dotyczące delegacji, urlopu – wynikające z wytycznych PIP

  1. Pracownik może odmówić wyjazdu w miejsca, w których występuje koronawirus, w innym przypadku pracodawca powinien zapewnić środki ograniczające ryzyko zakażenia.
  2. Nie można zakazać pracownikowi wyjazdu na urlop w miejsce, gdzie występuje koronawirus.
  3. Nie można nakazać pracownikowi badań w przypadku powrotu z urlopu, na którym był narażony na zakażenie koronawirusem.
  4. Należy dopuścić pracownika do pracy po powrocie z urlopu, chyba że zostanie wydane polecenie pracy zdalnej.
  5. Można wyznaczyć urlop zaległy w czasie zagrożenia koronawirusem.

VI. UWAGI KOŃCOWE

Niniejsze opracowanie wskazuje najczęściej występujące obowiązki i uprawnienia pracodawców, jak również wytyczne, mające zastosowanie w różnorodnych rodzajach działalności.

Szczegółowe wytyczne można znaleźć pod adresami:

  1. https://www.pip.gov.pl/pl/wiadomosci/109995,bezpieczny-powrot-do-pracy-zalecenia-panstwowej-inspekcji-pracy.html
  2. https://www.pip.gov.pl/pl/wiadomosci/110129,bezpieczenstwo-i-ochrona-zdrowia-osob-pracujacych-w-czasie-epidemii-covid-19.html
  3. https://www.gov.pl/web/rozwoj/wytyczne-dla-branz
  4. https://uodo.gov.pl/pl/138/1516

Obowiązki i uprawnienia pracodawców można znaleźć w poniżej wskazanych aktach prawnych:

  1. Rozporządzenie Rady Ministrów z 7 sierpnia 2020 r. w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. 2020 poz. 1356).
  2. Ustawa z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. 2020 poz. 374 z późn. zmianami).
  3. Ustawa z 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (Dz. U. 1985 nr 12 poz. 49 z późn. zmianami).
  4. Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. 2008 nr 234, poz. 1570 z późn. zmianami).
  5. Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (Dz. U. 1974 nr 24 poz. 141 z późn. zmianami).
Kategorie
Bez kategorii

Istotne zmiany w Prawie budowlanym od 19 września 2020 r. – omówienie najważniejszych elementów nowelizacji

Od 19 września 2020 r. zaczęły obowiązywać znowelizowane przepisy Prawa budowlanego (PrBud). Zmiany są duże i mają służyć uproszczeniu oraz uporządkowaniu procedur. Dotyczą w zasadzie każdego etapu procesu budowlanego – od uzyskania pozwolenia na budowę, przez wykonywanie robót budowlanych i ich odbiór, aż po kwestie dotyczące zrealizowanych już inwestycji. Niniejsze opracowanie służyć ma wskazaniu i omówieniu najważniejszych zmian, obejmujących:

  1. Ułatwienia w ustaleniu, kiedy potrzebne jest pozwolenie budowlane, kiedy zgłoszenie budowy lub robót, a kiedy są one zbędne.
  2. Dalsze ograniczenie kręgu stron postępowania w sprawie pozwolenia na budowę.
  3. Zmiany w procedurze uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę.
  4. Odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych na nowych zasadach.
  5. Ograniczenia w możliwości stwierdzania nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę oraz decyzji o pozwoleniu na użytkowanie.
  6. Legalizacja samowoli budowlanej po nowemu.
  7. Przeniesienie decyzji o pozwoleniu na budowę nie zawsze ze zgodą jej adresata.

1. Ułatwienia w ustaleniu, kiedy potrzebne jest pozwolenie budowlane, kiedy zgłoszenie budowy lub robót, a kiedy są one zbędne

Wielokrotne nowelizacje PrBud doprowadziły do sytuacji, w której przepisy określające, jakie roboty budowlane wymagają decyzji o pozwoleniu na budowę, jakie zgłoszenia, a jakie można wykonywać bez dodatkowych formalności, stały się zupełnie nieprzejrzyste. Problemy z ustaleniem, czy dana inwestycja wymaga pozwolenia na budowę, zgłoszenia, czy jest zwolniona z tych obowiązków, mieli nie tylko prywatni inwestorzy, ale także Ci duzi, komercyjni, jak również architekci czy wykonawcy robót budowlanych.

Nowelizacja PrBud porządkuje zagadnienia dotychczas uregulowane w szeregu przepisów, często na zasadzie wyjątków od wyjątków. Zasadą pozostaje konieczność uzyskania pozwolenia na budowę, natomiast znowelizowany przepis art. 29 PrBud wyraźnie dzieli i wskazuje:

  • jakie budowy lub roboty budowlane zwolnione są z obowiązku uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę, ale wymagają zgłoszenia (ust. 1 i ust. 3);
  • jakie budowy lub roboty budowlane zwolnione są z obowiązku uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę oraz z obowiązku zgłoszenia (ust. 2 i ust. 4);
  • jakie są wyjątki od powyższych zasad.

W pewnym uproszczeniu możemy powiedzieć, że utrzymany został podział na 3 grupy budów lub robót budowlanych:

  1. wymagające pozwolenia budowlanego (zasada);
  2. wymagające jedynie zgłoszenia określone w art. 29 ust.  1 i ust. 3;
  3. nie wymagające zachowania żadnej z powyższych procedur określone w art. 29 ust. 2 i ust. 4.

Trzeba oczywiście pamiętać o wyjątkach dotyczących kwalifikowania poszczególnych budów lub prac do jednej z w/w grup, jak chociażby zaostrzających wymagania, a dotyczących np. robót przy obiekcie lub na obszarze wpisanym do rejestru zabytków (ust. 7), czy oddziałujących na środowisko lub na terenach chronionych (ust. 6).

Zaszły oczywiście pewne zmiany w sposobie (przesłankach) kwalifikowania poszczególnych budów lub robót budowlanych do wymienionych wyżej grup. Nie są to jednak zmiany o „rewolucyjnym” charakterze, a w dużym stopniu powielone zostały dotychczasowe rozwiązania.  Niemniej, warto także na te zmiany zwrócić uwagę.

2. Dalsze ograniczenie kręgu stron postępowania w sprawie pozwolenia na budowę

Nowelizacja objęła także pojęcie „obszaru oddziaływania obiektu” (art. 3 pkt 20 PrBud), które ma fundamentalne znaczenia dla określenia kręgu stron postępowania w sprawie decyzji o pozwoleniu na budowę. Dotychczasowa definicja stanowiła, że przez obszar oddziaływania obiektu „należy rozumieć teren wyznaczony w otoczeniu obiektu budowlanego na podstawie przepisów odrębnych, wprowadzających związane z tym obiektem ograniczenia w zagospodarowaniu, w tym zabudowy, tego terenu”. W nowym brzmieniu wpływ ograniczony został jedynie do zabudowy z pominięciem zagospodarowania, które to słowo zostało usunięte z przepisu.

Na gruncie dotychczasowej definicji słusznie wskazywano, że zmiany w zagospodarowaniu to pojęcie szersze, niż zmiany w zabudowie. W związku z tym, ustalając obszar oddziaływania obiektu brano pod uwagę szereg dodatkowych elementów, które w założeniu ustawodawcy nie powinny mieć teraz znaczenia. Do takich elementów należy m. in. zwiększenie hałasu na terenach sąsiednich, czy np. zmiany w natężeniu ruchu drogowego.

Omawiana zmiana ma prowadzić do dalszego ograniczenia kręgu stron postępowania o wydanie pozwolenia na budowę, a w konsekwencji do uproszczenia i skrócenia procedury. Z tej perspektywy należałoby ją ocenić pozytywnie. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę ustanowienie terminu, w którym możliwe jest stwierdzenie nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę (o czym poniżej), dalsze ograniczenie kręgu osób powiadamianych o jej wydaniu może mieć negatywne konsekwencje i tworzyć pole do nadużyć.

3. Zmiany w procedurze uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę

Zmiany wprowadzone nowelizacją PrBud dotyczą także procedury uzyskania decyzji o pozwoleniu na budowę.

Nowelizacja wprowadziła całkowicie nowy podział składowych projektu budowlanego, wskazując, że składa się nań:

  1. projekt zagospodarowania działki lub terenu;
  2. projekt architektoniczno-budowlany;
  3. projekt techniczny.

Zmiana ta nie ma jedynie charakteru symbolicznego, ponieważ po nowelizacji decyzją o pozwoleniu na budowę organ administracji ma zatwierdzać jedynie projekt zagospodarowania działki lub terenu wraz z projektem architektoniczno-budowlanym. Projekt techniczny nie będzie weryfikowany na etapie wydawania decyzji o pozwoleniu na budowę – inwestor będzie zobowiązany do jego przedłożenia dopiero organowi nadzoru budowlanego, a nie organowi administracji architektoniczno-budowlanej. Będzie to miało miejsce na etapie składania wniosku o wydanie decyzji pozwolenia na użytkowanie.

Zmiana ta ma bardzo duże znaczenie praktyczne, ponieważ projekt techniczny obejmuje elementy, które często udaje się doprecyzować, lub które trzeba zmieniać dopiero w toku realizacji inwestycji. Zgodnie z nowelizacją PrBud, projekt techniczny zawiera:

  • projektowane rozwiązania konstrukcyjne obiektu wraz z wynikami obliczeń statyczno-wytrzymałościowych,
  • charakterystykę energetyczną – w przypadku budynków,
  • projektowane niezbędne rozwiązania techniczne oraz materiałowe,
  • dokumentację geologiczno-inżynierską lub geotechniczne warunki posadowienia obiektów budowlanych (w zależności od potrzeb),
  • inne opracowania projektowe.

Brak konieczności szczegółowego badania i opracowywania tych zagadnień na etapie starania się o wydanie pozwolenia na budowę z pewnością powinien przyspieszyć postępowania administracyjne w tych sprawach.

Znowelizowane przepisy szczegółowo określają, co powinny zawierać projekt zagospodarowania działki lub terenu oraz projekt architektoniczno-budowlany, co może mieć praktyczne konsekwencje dla uczestników procesu inwestycyjnego. Dla przykładu, projekt architektoniczno-budowlany powinien zawierać informację o liczbie projektowanych do wydzielenia lokali, z wyszczególnieniem lokali mieszkalnych.

Powstaje pytanie, czy zmiany w tym zakresie, np. na skutek zamiaru połączenia dwóch lokali w jeden, na etapie wykonawczym w odpowiedzi np. na prośbęnabywcy, będą wymagały zmiany decyzji o pozwoleniu na budowę, czy też nie. Trzeba bowiem pamiętać, że po nowelizacji ustawy o własności lokali z 2017 r. ustanowienie odrębnej własności samodzielnego lokalu mieszkalnego następuje m. in. zgodnie z pozwoleniem na budowę – w analizowanym przykładzie liczba lokali w pierwotnie zatwierdzonym projekcie architektoniczno-budowlanym byłaby inna, niż liczba lokali faktycznie wykonanych. Pozornie zatem niewielka zmiana wprowadzona nowelizacją Prawa budowlanego może rodzić poważne problemy np. dla branży deweloperskiej.

Warto odnotować jednak, że nowy podział projektu budowlanego nie jest wymagany od pierwszego dnia obowiązywania znowelizowanych przepisów PrBud. Zgodnie z przepisem przejściowym, w terminie 12 miesięcy od dnia wejścia w życie nowelizacji inwestor do wniosku o wydanie decyzji o pozwoleniu na budowę albo wniosku o zatwierdzenie projektu budowlanego, albo zgłoszenia budowy może dołączyć projekt budowlany sporządzony na podstawie przepisów obowiązujących przed dniem 19 września 2020 r.

4. Odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych na nowych zasadach

Nowelizacja dotyczy także procedury uzyskania odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych. Zmianom w tym zakresie przyświecał ten sam cel, co całej nowelizacji – uporządkowanie i uproszczenie. Odnotowania wymaga w szczególności fakt, że uzyskanie odstępstwa będzie możliwe, tak jak dotychczas, przed wydaniem decyzji o pozwoleniu na budowę, ale także – co stanowi nowość – przed wydaniem decyzji o zmianie pozwolenia na budowę.

Ustawodawca zdecydował się także na doprecyzowanie zagadnienia, które budziło pewne wątpliwości. Na podstawie dotychczasowych przepisów, wniosek w sprawie upoważnienia do udzielenia zgody na odstępstwo miał także zawierać pozytywną opinię innych zainteresowanych organów „w zależności od potrzeb”. W praktyce na gruncie tego zwrotu powstawało wiele wątpliwości. Od 19 września 2020 r. wspomniany zwrot zniknął z ustawy, a w jego miejsce pojawiło się wskazanie konkretnych organów:

  • wymóg pozytywnej opinii wojewódzkiego konserwatora zabytków – w przypadku obiektów budowlanych wpisanych do rejestru zabytków lub do gminnej ewidencji zabytków oraz innych obiektów budowlanych usytuowanych na obszarach objętych ochroną konserwatorską;
  • wymóg ekspertyzy rzeczoznawcy do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych oraz postanowienie wyrażającego zgodę na zastosowanie rozwiązań zamiennych w stosunku do wymagań ochrony przeciwpożarowej, o którym mowa w art. 6a ust. 2 ustawy z dnia 24 sierpnia 1991 r. o ochronie przeciwpożarowej – w przypadku odstępstwa od przepisów dotyczących bezpieczeństwa pożarowego;
  • wymóg pozytywnej opinii państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego – w przypadku odstępstw dotyczących wymagań higienicznych i zdrowotnych.

Co istotne, usunięto dotychczasowe wątpliwości w zakresie możliwości uznawania odstępstw od przepisów techniczno-budowlanych dla inwestycji zrealizowanych w ramach samowoli budowlanej. Do tej pory, nie bez oporów, ale jednak przyjmowało się, że było to możliwe. Praktyka ta była korzystna dla inwestorów, którzy uzyskiwali możliwość zalegalizowania także takich samowoli budowlanych, które bez uzyskania odstępstwa nigdy nie byłyby możliwe do zrealizowania zgodnie z prawem. Tymczasem nowelizacja Prawa budowlanego w tym zakresie zaostrzyła regulację, gdyż obecnie nie jest możliwe uzyskania odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych w postępowaniach dotyczących rozpoczęcia i prowadzenia robót budowlanych z naruszeniem ustawy, a zatem w postępowaniach dotyczących samowoli budowlanej.

5. Ograniczenia w możliwości stwierdzania nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę oraz decyzji o pozwoleniu na użytkowanie

Jednym z istotniejszych nowych przepisów wprowadzonych nowelizacją jest art. 37b PrBud, zgodnie z którym nie stwierdza się nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę, jeżeli od dnia jej doręczenia lub ogłoszenia upłynęło 5 lat.

Jest to zmiana o bardzo daleko idących konsekwencjach prawnych, ale także praktycznych. Bodaj po raz pierwszy wprowadzono do naszego systemu prawnego legalizowanie decyzji administracyjnych wydanych m.in. bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa. Co więcej, legalizacja ma następować w stosunkowo krótkim czasie po wydaniu decyzji, co – biorąc pod uwagę realia czasu trwania postepowań administracyjnych i sądowo-administracyjnych – znacząco ogranicza możliwość eliminowania z obrotu bezprawnych decyzji.

Dotychczas możliwość stwierdzenia nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę była ograniczona terminem 10 lat tylko w stosunku do kilku, „mniej istotnych” przesłanek nieważności decyzji administracyjnej, wymienionych w art. 156 § 1 pkt. pkt. 1, 3, 4, 7 k.p.a. Natomiast w razie wydania decyzji bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, decyzji niewykonalnej lub decyzji której wykonanie wywołałoby czyn zagrożony karą (art. 156 § 1 pkt. pkt. 2, 5, 6 k.p.a.), nie istnieją ograniczenia w czasie odnośnie możliwości stwierdzania ich nieważności, chyba że decyzje takie wywołały nieodwracalne skutki prawne.

W praktyce zatem okazywało się, że postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę toczyły się w stosunku do inwestycji zrealizowanych przed kilkunastu czy kilkudziesięciu laty, jeżeli mieliśmy do czynienia np. z rażącym naruszeniem prawa. Często w toku tych postępowań w celu obrony przed stwierdzeniem nieważności podnoszono zarzut wywarcia przez decyzję nieodwracalnych skutków prawnych, jednak nie zawsze taka taktyka obrony okazywała się skuteczna.

Z jednej strony dokonana zmiana przepisów zmierza do wzmocnienia trwałości decyzji o pozwoleniu na budowę, której wykonanie przeważnie jest kosztowne dla inwestora, zaś je wzruszenie może mieć bardzo istotne, negatywne konsekwencji np. dla aktualnych użytkowników inwestycji. Rozwiązanie, które zostało zaproponowane w nowelizacji Prawa budowlanego sięga jednak bardzo daleko – termin 5 lat na stwierdzenie nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę biegnie od dnia jej doręczenia lub ogłoszenia. Nie ma zatem znaczenia, czy i kiedy inwestycja została zrealizowana, jak również bez znaczenia pozostaje to, czy przed upływem 5 lat zdołano wszcząć postępowanie w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę. W praktyce zatem w okresie 5 lat od doręczenia lub ogłoszenia decyzji o pozwoleniu na budowę postępowanie w sprawie stwierdzenia jej nieważności powinno zostać nie tylko wszczęte, ale i zakończone w administracyjnym toku instancji (czyli także przed organem drugiej instancji na wypadek, gdyby od decyzji stwierdzającej nieważność wniesiono odwołanie).

Dotrzymanie tego terminu może w wielu przypadkach okazać się bardzo trudne, dlatego analizowana zmiana powinna doprowadzić także do zwiększenia sprawności działania organów administracji publicznej, które powinny bardziej efektywnie rozpatrywać sprawy dotyczące stwierdzenia nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę. Czas pokaże, czy efekt ten uda się osiągnąć jedynie poprzez zmianę przepisu prawa materialnego.

Z drugiej zaś strony, jeżeli nie dojdzie do stwierdzenia nieważności decyzji w okresie 5 lat od jej doręczenia lub ogłoszenia, to w majestacie prawa może dochodzić do realizacji inwestycji, które są w sposób rażący i oczywisty niezgodne z prawem. A w powiązaniu z systematycznym ograniczaniem kręgu stron w postępowaniu o pozwolenie na budowę, coraz trudniejsze może być szybkie eliminowanie z obiegu decyzji kwalifikujących się do uznania ich za nieważne. Innymi słowy, upływ 5 lat automatycznie prowadzić będzie do braku możliwości wyeliminowania z porządku prawnego oczywistego bezprawia.

Niejako na pocieszenie przewidziano po upływie 5 lat możliwość stwierdzenia wydania zaskarżonej decyzji z naruszeniem prawa (poprzez odpowiednie stosowanie art. 158 § 2 k.p.a.), co otwiera ścieżkę odszkodowawczą, niemniej jednak często jest to kwestia wtórna wobec skutków, jakie może wywrzeć utrzymywanie w obrocie niezgodnej z prawem decyzji oraz pozostawienie inwestycji zrealizowanej w oparciu o tę decyzję.

Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, gdy np. w wyniku przeoczenia urzędników inwestorowi uda się uzyskać decyzję o pozwoleniu na budowę wieloetapowej, wielorodzinnej zabudowy na terenie, na którym obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dopuszcza jedynie zabudowę jednorodzinną. Następnie, aby nie zwracać na inwestycję uwagi np. sąsiadów lub mediów, rozpoczęcie budowy można opóźnić o prawie 3 lata (decyzja o pozwoleniu na budowę co do zasady wygasa, jeżeli budowa nie została rozpoczęta przed upływem 3 lat od dnia, w którym decyzja ta stała się ostateczna). Zanim ktokolwiek zorientowałby się, że realizowana inwestycja w sposób rażący narusza prawo, inwestor potrzebowałby jedynie dwóch lat bierności urzędników lub opóźniania i blokowania postępowania administracyjnego w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji, aby okazało się, że grupa kilkudziesięciometrowych bloków stoi zgodnie z prawem pośród niskiej zabudowy jednorodzinnej. De lege ferenda należałoby się zastanowić, czy do zachowania terminu 5 lat nie powinno wystarczyć samo wszczęcie postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności decyzji o pozwoleniu na budowę.

Rozwiązanie bardzo podobne do wyżej opisanego wprowadzono w art. 59h PrBud, a dotyczy ono niemożności stwierdzenia nieważności decyzji o pozwoleniu na użytkowanie. Różnica polega na tym, że bieg terminu 5 lat rozpoczyna się od dnia, w którym decyzja o pozwoleniu na użytkowanie stała się ostateczna. A zatem w tym przypadku ustawodawca był bardziej liberalny, bo ostateczność decyzji organu pierwszej instancji następuje później niż chwila doręczenia lub ogłoszenia decyzji.

W obu przypadkach nie ma mowy o prawomocności decyzji. Ma to o tyle znaczenie, że wniesienie skargi do sądu administracyjnego na decyzję o pozwoleniu na budowę lub decyzję o pozwoleniu na  użytkowanie nie wstrzymuje biegu terminu do stwierdzenia nieważności decyzji. Warto o tym pamiętać.

6. Legalizacja samowoli budowlanej po nowemu

Nowelizacja objęła także istotne zmiany w zakresie legalizacji samowoli budowlanych.

Po pierwsze, w przypadku inwestycji, w których od zakończenia budowy upłynęło co najmniej 20 lat, zrealizowanych bez wymaganej decyzji o pozwoleniu na budowę albo bez wymaganego zgłoszenia albo pomimo wniesienia sprzeciwu do tego zgłoszenia, organ nadzoru budowlanego będzie wszczynał tzw. uproszczone postępowanie legalizacyjne.

Co szczególnie istotne z perspektywy inwestorów, w toku uproszczonego postępowania legalizacyjnego nie będzie nakładanyobowiązek zapłaty opłaty legalizacyjnej. Co więcej, organ nadzoru budowlanego nie będzie badał w żadnym zakresie zgodności inwestycji z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub decyzją o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu. Inwestor zobowiązany będzie jedynie do przedłożenia:

  • oświadczenia składanego pod rygorem odpowiedzialności karnej o posiadanym prawie do dysponowania nieruchomością na cele budowlane;
  • geodezyjnej inwentaryzacji powykonawczej obiektu budowlanego;
  • ekspertyzy technicznej, sporządzonej przez osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia budowlane, wskazującej, czy stan techniczny obiektu budowlanego:
    • nie stwarza zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi oraz
    • pozwala na bezpieczne użytkowanie obiektu budowlanego zgodne z dotychczasowym lub zamierzonym sposobem użytkowania.

Są to zatem dokumenty, które mają jedynie potwierdzić istniejący stan rzeczy. Nie bez przyczyny zatem wskazuje się, że nowelizacja PrBud w zasadzie wprowadziła abolicję dla samowoli budowlanych ukończonych przed ponad dwudziestu laty.

Przedłożenie powyższych dokumentów i ich pozytywna weryfikacja przez organ nadzoru budowlanego będzie skutkowała wydaniem decyzji o legalizacji, która będzie stanowić samodzielną podstawę użytkowania obiektu budowlanego.

Po drugie, nastąpiło przeredagowanie przepisów dotyczących postępowania legalizacyjnego, co ma zwiększyć przejrzystość całej procedury. Wprowadzono także zmiany służące jej uproszczeniu. Podkreślenia wymaga, że inwestor zyskuje możliwość dobrowolnej rezygnacji z postępowania legalizacyjnego. Dotychczas procedura legalizacji toczyła się niezależnie od woli inwestora, a finalnie i tak często kończyła się nakazem rozbiórki z uwagi na brak wniesienia opłaty legalizacyjnej lub przedłożenia wymaganych dokumentów. Nowelizacja PrBud stanowi, że organ na etapie wydania postanowienia o wstrzymaniu robót budowlanych będzie pouczał inwestora o możliwości zalegalizowania obiektu oraz konieczności uiszczenia opłaty legalizacyjnej wraz z zasadami jej ustalenia – w odpowiedzi na powyższe inwestor w ciągu 30 dni będzie miał prawo do złożenia wniosku o zalegalizowanie samowoli budowlanej. Jeżeli się na to zdecyduje, to wówczas zostanie na niego nałożony obowiązek przedstawienia określonych dokumentów w terminie, który nie będzie mógł być krótszy niż 60 dni. Jeżeli inwestor nie złoży wniosku o zalegalizowanie samowoli budowlanej, to organ nadzoru budowlanego wyda decyzję o rozbiórce obiektu.

Warto podkreślić, że nowe przepisy nie mają zastosowania do spraw wszczętych i niezakończonych przed dniem 19 września 2020 r., albowiem w takiej sytuacji zgodnie z przepisem przejściowym stosowane będą przepisy dotychczasowe.

7. Przeniesienie decyzji o pozwoleniu na budowę nie zawsze ze zgodą jej adresata

Istotne ułatwienie z perspektywy inwestorów nastąpiło w procedurze przeniesienia decyzji o pozwoleniu na budowę. Taka sytuacja w przeważającej większości przypadków związana jest ze zmianą właściciela (użytkownika wieczystego) nieruchomości. Dotychczas sam ten fakt nie wystarczył do przeniesienia decyzji o pozwoleniu na budowę i każdorazowo wymagana była zgoda byłego właściciela/użytkownika wieczystego (a zatem pierwotnego adresata decyzji).

Znowelizowany przepis art. 40 PrBud stanowi, że zgoda dotychczasowego inwestora, na rzecz którego decyzja została wydana, nie będzie wymagana, jeżeli własność lub uprawnienia wynikające z użytkowania wieczystego nieruchomości, objęte decyzją o pozwoleniu na budowę, po wydaniu tej decyzji przeszły z dotychczasowego inwestora na nowego inwestora.

Pozostaje niejasne, czy w praktyce wystarczające będzie oświadczenie nabywcy nieruchomości o posiadanym prawie do nieruchomości, które jest przecież wymagane w każdym przypadku wniosku o przeniesienie pozwolenia na budowę, czy też organy żądać będą dołączenia dowodu przejścia własności (użytkowania wieczystego) nieruchomości w miejsce zgody dotychczasowego inwestora.  Literalne brzmienie przepisu wskazuje, że wystarczające powinno być oświadczenie, o ile jednak wskaże ono na rodzaj przysługującego prawa do nieruchomości i fakt jego nabycia. Tym bardziej, że zarówno poprzedni jak i nowy inwestor (art. 40 ust. 3 PrBud)  są stronami postępowania o przeniesienie pozwolenia na budowę. Zatem uproszczenie dotyczy zmniejszenia ilości dokumentów dołączanych do wniosku, natomiast nie wyłącza to z postępowania administracyjnego poprzedniego adresata pozwolenia na budowę.

Trzeba zwrócić uwagę, że przepisy art. 40 posługują się pojęciami „dotychczasowy inwestor” i „nowy inwestor”. Uproszczenie polegające na braku obowiązku dołączenia zgody dotychczasowego inwestora dotyczy wyłącznie przypadku, gdy „dotychczasowy inwestor” był jednocześnie zbywcą własności/użytkowania wieczystego, a „nowy inwestor” jest jednocześnie nabywcą własności/użytkowania wieczystego. Skoro tak, to sama zmiana właściciela nie musi oznaczać zmiany inwestora, gdyż inwestorem mogła być wcześniej osoba trzecia a nie poprzedni właściciel. W takich przypadkach, jeżeli dojdzie do zmiany własności nieruchomości elementem chroniącym dotychczasowego inwestora jest to, że z mocy prawa jest on stroną postępowania administracyjnego o przeniesienie pozwolenia budowlanego.

Należy zaznaczyć jeszcze jedną kwestię. Co prawda w coraz mniejszym stopniu, ale nadal występuje w obrocie prawo użytkowania wieczystego. Do przeniesienia użytkowania wieczystego (inaczej niż w wypadku własności) nie jest wystarczające zawarcie umowy (np. umowy sprzedaży), ale konieczny jest jeszcze wpis w księdze wieczystej (art. 27 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami), co jak wiadomo – trwa czasem wiele miesięcy od złożenia wniosku. Ale to jest już zagadnienie do odrębnego omówienia.

Bartłomiej Irlik – radca prawny, specjalizujący się m.in. w obsłudze prawnej procesów inwestycyjnych i budowlanych; odpowiedzialny za obszar praktyki w zakresie prawa ochrony środowiska.

Kategorie
Bez kategorii

Spółki komandytowe będą objęte CIT?

To na razie projekt zmian w prawie, niemniej wiele wskazuje na to, iż już niedługo, bo od 1 stycznia 2021, spółki komandytowe zostaną objęte podatkiem dochodowym od osób prawnych (CIT).

Prawdopodobnie realne obciążenie wynikające z obowiązku zapłaty CIT spoczywać będzie na komandytariuszach spółki (niejako dotknie ich „podwójny” podatek dochodowy, najpierw zapłacony przez spółkę, a następnie przez samych wspólników). Komplementariusze zaś będą mogli od „swojego” podatku odliczyć podatek zapłacony przez spółkę.

Przypomnijmy bardzo skrótowo, iż spółka komandytowa nie jest osobą prawną, należy do grupy spółek osobowych i do tej pory nie płaciła podatku dochodowego od osób prawnych. W spółce komandytowej charakterystyczne jest to, iż co najmniej jeden wspólnik (nazywany komplementariuszem) odpowiada wobec wierzycieli bez ograniczenia, a odpowiedzialność co najmniej jednego wspólnika (nazywanego komandytariuszem) jest ograniczona (art. 101 Kodeksu spółek handlowych). Takie rozwiązanie jest zatem szczególnie interesujące między innymi dla klasycznego układu, w którym pasywny wspólnik inwestuje kapitał, nie angażuje się w bieżące zarządzanie spółką i nie ponosi odpowiedzialności za zobowiązania spółki, a wspólnik aktywny zarządza spółką, ale zarazem ponosi odpowiedzialność za zobowiązania. Oczywiście w praktyce występują także rozliczne rozwiązania odbiegające od tego typowego modelu.

Projekt zmian w CIT, dotyczący między innymi powyższej kwestii, przedstawiony został we wrześniu br.

Piotr Noworyta –radca prawny, partner w Nikiel Wójcik Noworyta odpowiedzialny między innymi za praktykę obejmującą prawo handlowe i prawo spółek, a także kontraktowanie w zakresie działalności operacyjnej podmiotów gospodarczych.

Kategorie
Bez kategorii

Obowiązek zapłaty za niezamówiony transport – czy to możliwe?

Jeżeli odbiorca przyjmie przesyłkę i list przewozowy, to odpowiada za zapłatę „należności ciążących na przesyłce” (w tym przewoźnego). Na nic tłumaczenie odbiorcy, że nie zawarł z firmą transportową umowy, że nie zlecił tego transportu. Odpowiedzialność odbiorcy powstaje bowiem z mocy prawa przez sam fakt przyjęcia przesyłki i listu przewozowego.

Tym samym, odbierając przesyłkę, można być pociągniętym do odpowiedzialności za zapłatę wynagrodzenia należnego firmie transportowej i to, mimo iż transport zlecał nadawca przesyłki na swój koszt.

Mogą zatem zdarzyć się sytuacje, w których odbiorca de facto dwa razy musi pokryć koszty transportu przesyłki. Przykładowo, odbiorca zamawia towar u dostawcy i strony „dorzucają” do ceny koszt transportu. Odbiorca płaci dostawcy umówioną cenę wraz z kosztami transportu. Dostawca zleca transport firmie transportowej i też jej płaci. Firma transportowa korzysta z podwykonawcy przy realizacji tego transportu i nie płaci wynagrodzenia podwykonawcy. Towar zostaje dostarczony. Po pewnym czasie firma transportowa (ów podwykonawca) zwraca się do odbiorcy towaru o zapłatę należnego mu wynagrodzenia, który jest tym całkowicie zaskoczony. Okoliczność, iż odbiorca już zapłacił koszty transportu dostawcy nie wystarczy, żeby uwolnić się od odpowiedzialności za zapłatę przewoźnego należnego firmie transportowej…

Jeżeli zatem w działalności firmy ma miejsce zamawianie towarów, które dostarczane są za pośrednictwem firm transportowych (regularnie lub ad hoc), warto zwrócić uwagę na zasygnalizowany powyżej problem odpowiedzialności odbiorcy przesyłki za należności ciążące na przesyłce.

Różne rodzaje transportu rządzą się różnymi prawami i różne przepisy mają do nich zastosowanie. Temat poruszany w tym artykule dotyczy krajowego transportu kolejowego lub drogowego.

Kluczowy przepis mający zastosowanie, to art. 51 ust. 1 ustawy z dnia 15 listopada 1984 r. Prawo przewozowe (t.j. Dz.U.2020.8).

A jak to jest w międzynarodowym transporcie, do którego zastosowanie ma Konwencja CRM? O tym w kolejnej publikacji.

Piotr Noworyta – radca prawny, partner w Nikiel Wójcik Noworyta odpowiedzialny między innymi za praktykę obejmującą prawo handlowe i prawo spółek, a także kontraktowanie w zakresie działalności operacyjnej podmiotów gospodarczych.

Kategorie
Bez kategorii

Z życia kancelarii – nowy wspólnik, nowa firma, nowe logo…

Jest nam niezmiernie miło poinformować, że od 1 września br. w roli nowego wspólnika dołączył do nas radca prawny Piotr Noworyta.

Piotr był już z nami związany przed wielu laty, będąc jeszcze aplikantem, po czym przez 12 lat prowadził własną praktykę, współpracując z nami przy wybranych projektach. Ma za sobą łącznie blisko 20 lat doświadczeń zawodowych. Znamy Go jako znakomitego prawnika, posiadającego umiejętność skutecznego rozwiązywania nawet najtrudniejszych spraw, będącego jednocześnie gwarancją profesjonalizmu i najwyższych standardów zawodowych. Prywatnie znamy Go jako dobrego, życzliwego kolegę o dużym poczuciu humoru i wszechstronnego sportowca.

Piotr odpowiadać będzie za sprawy z szeroko rozumianego zakresu funkcjonowania spółek handlowych, a w szczególności dotyczące zakładania, zbywania, łączenia i przejmowania spółek, regulowania relacji między wspólnikami/akcjonariuszami oraz spory między nimi.

Nową wartością będzie niewątpliwie Jego bogate doświadczenie i zaangażowanie w obsługę prawną klientów z obszaru francuskojęzycznego i związaną z tym obsługę inwestycji.

Z uwagi na dotychczasowe bogate doświadczenia, Piotr będzie także zajmował się kontraktowaniem w działalności operacyjnej przedsiębiorców oraz zagadnieniami zgodności działalności gospodarczej z prawem (compliance).

Zmiany w gronie wspólników doprowadziły do równoczesnej zmiany firmy naszej spółki na:

Nikiel Wójcik Noworyta sp.j.

To z kolei skłoniło nas do zmiany naszego logo, które liczymy, że spotka się z ciepłym przyjęciem przez Państwa.

Ale to nie koniec zmian, gdyż jesteśmy w trakcie prac nad naszą nową witryną internetową, a także nad nowymi ofertami dla naszych obecnych i przyszłych Klientów.

Radosław Nikiel – adwokat, wspólnik zarządzający

Bartosz Wójcik – adwokat, wspólnik

Kategorie
Bez kategorii

Nowe sądy (wydziały) i nowa procedura sądowa w sprawach własności intelektualnej

Na każdym kroku widać, że problematyka własności intelektualnej zyskuje na znaczeniu. Nowe technologie, rozkwit narzędzi i platform do komunikacji, rozwój mediów społecznościowych, wzrost znaczenia innowacyjności przy prowadzeniu biznesu, czy wreszcie rozwój
e-commerce i zamiłowanie do marek. To znak naszych czasów. Dostrzegł to również ustawodawca, od 1 lipca 2020 r. wprowadzając do procedury cywilnej postępowanie w sprawach własności intelektualnej oraz wyznaczając specjalne sądy, które będą zajmować się tylko sprawami z zakresu własności intelektualnej.

Przez pojęcie spraw własności intelektualnej rozumiemy:

  • sprawy o ochronę praw autorskich i pokrewnych,
  • o ochronę praw własności przemysłowej,
  • o ochronę innych praw na dobrach niematerialnych,
  • sprawy o zapobieganie i zwalczanie nieuczciwej konkurencji oraz
  • wybrane kategorie spraw o ochronę dóbr osobistych (m.in. wykorzystywanie dobra osobistego w celu indywidualizacji, reklamy lub promocji przedsiębiorcy, towarów lub usług oraz sprawy o ochronę dóbr osobistych w związku z działalnością naukową lub wynalazczą).

Od 1 lipca 2020 roku sprawy własności intelektualnej są rozpoznawane w wyspecjalizowanych wydziałach w sądach okręgowych, jako sądach pierwszej instancji, w pięciu miastach (Gdańsk, Katowice, Lublin, Poznań i Warszawa) oraz w sądach apelacyjnych w dwóch miastach (Poznań i Warszawa).

Natomiast w sprawach najbardziej „technicznych” – tj. dotyczących programów komputerowych, wynalazków, wzorów użytkowych, topografii układów scalonych, odmian roślin i tajemnic przedsiębiorstwa – właściwy będzie wyłącznie Sąd Okręgowy w Warszawie.

W sprawach własności intelektualnej wprowadzono przymus fachowego pełnomocnika. Oznacza to, że strona postępowania powinna być reprezentowana przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego. Wyjątkiem od obowiązkowego zastępstwa przez fachowego pełnomocnika są sprawy, w których wartość przedmiotu sporu nie przekracza dwudziestu tysięcy złotych oraz nieskomplikowane, proste sprawy, w których sąd zwolni stronę z obowiązkowego zastępstwa przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego.

Nowelizacja wprowadziła przepisy szeroko regulujące możliwość zabezpieczenia lub uzyskania środków dowodowych, w tym możliwość wezwania osoby trzeciej do udzielenia informacji niezbędnych dla wyjaśnienia sprawy. Z uwagi na specyfikę naruszeń praw własności intelektualnej, w przeciwieństwie do naruszeń praw na dobrach materialnych, uprawniony często nie ma szczegółowej wiedzy odnośnie szczegółów i skali naruszenia, a dowodami w sprawie są dowody cyfrowe, które wymagają szybkiego uzyskania i zachowania. Zabezpieczenie lub wydania środka dowodowego ma się odbywać przy poszanowaniu tajemnicy przedsiębiorstwa.

Wprowadzenie do wymiaru sprawiedliwości wyspecjalizowanych sądów w zakresie własności intelektualnej oceniam raczej pozytywnie. Specjalizacja w tej szczególnej dziedzinie prawa, która podlega nieustannym zmianom i niejednokrotnie wymaga wiedzy technicznej, jest nieunikniona. Rozwiązanie to może przyczynić się do ujednolicenia rozstrzygnięć w podobnych sprawach z zakresu własności intelektualnej, jak również wpłynąć pozytywnie na poprawę sprawności rozstrzygania w tym zakresie. Minusem rozwiązania jest ograniczenie dostępności do sądu. Nie jest zrozumiałe, dlaczego na liście wyspecjalizowanych sądów zabrakło Krakowa, który jest najsilniejszym ośrodkiem uniwersyteckim w Polsce w tej dziedzinie prawa. Zagadką jest także, czy obsada wytypowanych sądów będzie na tyle duża, by podołać rosnącej ilości spraw z zakresu własności intelektualnej.

Magdalena Wojnarowska – adwokat, ukończyła na Uniwersytecie Jagiellońskim studia podyplomowe z zakresu prawa własności intelektualnej oraz odpowiada za ten obszar praktyki w Nikiel Wójcik Noworyta.

Kategorie
Bez kategorii

Przedsiębiorca sam ogłosi swoją restrukturyzację, a egzekucje przeciw niemu zostaną zawieszone – jak działa uproszczona restrukturyzacja i kogo chroni?

W związku z pandemią COVID-19 ustawodawca wprowadził w Tarczy antykryzysowej 4.0 nowy – można by rzec – rewolucyjny typ postępowania restrukturyzacyjnego. Uproszczona restrukturyzacja, bo o niej mowa, jest postępowaniem wszczynanym samodzielnie przez dłużnika, bez kontroli sądu.

Aby otworzyć uproszczoną restrukturyzację wystarczy, że dłużnik samodzielnie dokona obwieszczenia w Monitorze Sądowym i Gospodarczym (MSiG). Z tej formy restrukturyzacji może skorzystać każdy przedsiębiorca, spodziewający się w najbliższym czasie kryzysu finansowego. Uproszczona restrukturyzacja póki co jest rozwiązaniem czasowym, które może być wykorzystane do 30 czerwca 2021 r., niezależnie od tego czy problemy finansowe mają związek z COVID-19, czy też mają inne źródło. Warunkiem jest natomiast to, by wartość spornych wierzytelności nie przekraczała 15% sumy wierzytelności.

Korzyści dla dłużników, które daje uproszczona restrukturyzacja, są niebagatelne. Od dnia obwieszczenia w MSiG prowadzone przeciwko dłużnikowi postępowania egzekucyjne zostają zawieszone z mocy prawa. Dłużnik od razu uzyskuje ochronę przed zajęciami (w tym dotyczącymi nieruchomości). Przedsiębiorca w kryzysie jest też chroniony przed możliwością wypowiadania przez kontrahentów kluczowych umów z punktu widzenia jego działalności gospodarczej (np. umów najmu, leasingu czy kredytu).

Od obwieszczenia w MSiG biegnie też czteromiesięczny termin na zawarcie układu z wierzycielami. Postępowania w sprawie zawarcia układu nie prowadzi sąd, lecz wybrany przez dłużnika doradca restrukturyzacyjny, który pełni rolę nadzorcy układu. Jeśli postępowanie nie zostanie ukończone w ustawowym terminie, sąd umorzy procedurę restrukturyzacyjną. Rola sądu ogranicza się więc do zatwierdzenia zawartego układu, względnie do umorzenia postępowania, jeśli restrukturyzacja nie zakończy się sukcesem.

Uproszczona restrukturyzacja zakłada daleko idące ograniczenie roli sądu oraz rozległą ochronę niewypłacalnego lub zagrożonego niewypłacalnością przedsiębiorcy. Udzielenie dłużnikom tak szerokiej ochrony budzi jednak kontrowersje. Przedsiębiorca borykający się z kłopotami finansowymi, bez jakiejkolwiek kontroli sądu, będzie mógł zdecydować o otwarciu uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego, a w konsekwencji doprowadzić do moratorium egzekucyjnego na cztery miesiące. Ryzyko nadużywania uproszczonej restrukturyzacji jest wysokie. Uproszczona restrukturyzacja może być wykorzystywana niezgodnie z jej celem. Dłużnicy, mając pełną świadomość braku szans na zawarcie układu z wierzycielami, mogą sięgnąć po nową procedurę restrukturyzacji wyłącznie po to, by odzyskać kontrolę nad swoim majątkiem, zajętym w postępowaniu egzekucyjnym.

Ryzyko nadużyć ustawodawca starał się ograniczyć przyznając wierzycielom pewne mechanizmy ochronne. Przede wszystkim uproszczona restrukturyzacja ogranicza zarząd dłużnika nad swoim przedsiębiorstwem. Do zawarcia czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu będzie konieczna zgoda doradcy restrukturyzacyjnego. W ten sposób wykluczone zostało ryzyko wyprowadzania majątku z firmy dłużnika. Wierzyciele mogą również domagać się, aby sąd restrukturyzacyjny zezwolił na dalsze prowadzenie postępowań egzekucyjnych. Wreszcie, jeśli dłużnik otworzy uproszczone postępowanie egzekucyjne w złej wierze, wówczas wierzyciele będą mogli domagać się odszkodowania. Powyższe mechanizmy nie kompensują w pełni ryzyka nadużyć, niemniej jednak niepodjęcie próby porozumienia z wierzycielami może przynieść więcej negatywnych konsekwencji, a w najgorszym scenariuszu spowodować upadłość firmy, bez szans na jakiekolwiek zaspokojenie.

Alicja Sobota – adwokat, specjalizuje się m.in. w sprawach z zakresu upadłości i restrukturyzacji, jest autorką publikacji i szkoleń z tego zakresu; obecnie oczekuje na wpis na listę doradców restrukturyzacyjnych.